»publikacje | 'nie-pokój'  monika 'ita' olszewska 

rymować trzeba albo się nauczyć, albo mieć do tego talent. w moniki przypadku mamy do czynienia z tym drugim. czytając jej wiersze odnosi się wrażenie, że rymy spływają na kartkę same, bez żadnego wysiłku, jakby były naturalnym sposobem wypowiadania się autorki. osiemnaście wierszy zamieszczony w tym tomiku można podzielić na dwa rodzaje. pierwszy z nich to wiersze o miłości, zakochaniu, porzuceniu. nacechowane dużą ilością emocji, burzliwe i gwałtowne. w wierszach przeanalizowany zostaje każdy etap miłości. zakochanie, przyzwyczajenie, aż wreszcie samotność i ostatecznie śmierć. druga grupa wierszy to utwory, nazwijmy je, zaangażowane. wiersze w których poruszane są problemy społeczne, często związane  z niepokojącym XXI wiekiem. autorka nie szczędzi słów krytyki współczesnym ludziom, ich obsesjom, ich podejściu do życia. tomik został wydany 16 kwietnia 2005 roku przez bałucki ośrodek kultury,

projekt okładki: maciek 'mati' olszak

TANGO NIEZNAJOMYCH aka TANIEC LUDZI KOŃCA XXI WIEKU
Tango nieznajomych 
Nieprzyzwyczajonych
Ani do zapachu
Ani do dotyku
Tańczą nieznajomi tango 
swe po cichu ...

Ona w zębach różę
On ją wnet przyciąga
Tango nieznajomych 
Duszy ta rozłąka 
Nigdy nie mówili 
O życiu i gwiazdach
Nigdy nie mówili
Bo to rzecz niejasna
Tango nieznajomych
Rytm wyznacza żądza
Tango nieznajomych
Każdy z nas dziś pląsa...

Tango nieznajomych 
Każdy kogoś szuka
Tango nieznajomych 
Bez rozmów o gwiazdach
Tango nieznajomych 
Tylko cisza własna...

Cisza zagłuszona
Seksem przepełniona 
Tango nieznajomych 
Tylko on i ona
Ona i on
I on ona 
Szybko szybciej
Jak najszybciej!

Chwila przeszła 
Jest on przy niej
Nieznajomi w tej godzinie 
Się rozchodzą 
W swoją stronę 
Tańczyć tango
To s z a l o n e! 

 

JESTEM SZTYWNY PRZEZ TĄ PANIĄ
Kwiaty melancholii
Nuta gorzka, rzewna
Dzbanek bez herbaty
Motyl bez koloru

Tak się kończy życie
i początek zgonu
Słowa napuszone
o życiu człowieka

teraz leży sztywny
po nim stypa czeka

Śmieje się gdzieś czarna
Z kosą wielka Pani
Smucą się dziś goście na czarno ubrani

A gdzieś między nimi 
On dziś sztywny leży
Gdyby umiał mówić
Mówiłby –nie wierzy
Nie wierzył że życie
Tak szybko skończone

Przez tą czarną Panią
W nicość obrócone

Gdyby mógł znów ożyć
Wstałby w jednej chwili
Lecz on leży sztywny
W długiej ciągłej chwili
Oczy nieruchome
Usta zasuszone
Życie takie „długie”
Jak szybko skończone... 

 

PODARUNEK 
Myślę o raju 
Którego już nie ma 
Idę gdzieś w otchłań 
Tam smutne są drzewa   
Gdzieś mojej Ewy 
Szukam nieśmiało 
Widziałem dziś widmo?! 
- w mgle Tobą się stało???   
W tym raju pozornym 
Wiosna się rodzi 
Ty gdzieś daleko 
od naszej Łodzi   

Czekam aż wrócisz 
I wrota przywrócisz 
Bo dziś w istocie 
Rzecz jedną pojąłem...   

Być z Tobą – jest rajem   
Bez Ciebie- padołem! 

 

OGIER
Szukałam miłości 
Wręcz znajomości
Która przechodzi
Do szpiku kości
Której kobieta
Każdej zazdrości...
Chciałam być wolna
Wolna w przestrzeni
Bo miałam nadzieję
Że los mój odmieni

Nadzieja mi dała 
Pewnego księcia
On zaczarował
I dał mi zaklęcia

Zaklęcia proste
Lecz tak ukazane
Przez pryzmat życia
Srogo pojmane

Mimo, że życie
Je skaleczyło
Serce w wędrówkę
Łomot uwiło...

Teraz na smyczy 
Jest pociągane
Niewinne słabe
Łatwo pojmane

Głodne miłości
Głodne zdobyczy
Serce wolności
Dziś sercu życzy!

Bo serce jest hodie
A jutro ucieka
Serce jest młode
Długo nie czeka
Serce jak gołąb
Płoche niewinne

A w swej młodości
czasem dziecinne

Więc płacze serce
Na skraju przełęczy
-bo z bólu już pęka 
tęskni i męczy

Męczy człowieka
I jego odruchy

Krzyczy Do Niego!
Lecz ten jest głuchy...

Głuchy na skargi
Głuchy na bicie
- bo jest jak ogier
„pędzi” przez życie. 

 

GODZINY
Jak smutno snują się godziny
kiedy w nich nagle staje czas
i nawet uśmiech bez przyczyny
swój zadumany traci blask...
Słonecznik promienieje szczęściem
zachował chwilę tę radosną
kiedy przyszedłeś pod mą bramę
i zapachniałeś boską wiosną :)
Teraz Cię nie ma - dziki czas...
a w świecie wizji smutne chwile
pragnę zobaczyć Ciebie znów
usta Twe poczuć....
-choćby tyle
a Ciebie nie ma nadal tu 
świat nadal stoi razem z czasem
wskazówka patrzę się 
ni drgnie...
a mnie samotnie
kocham Cię
w bezruchu z moim czasem...


Insomniacowi - Ita


TRANSFORMACJA
Gdy kobiety są na świecie- ciężkie życie facet ma 
bo z sekundy na sekundę staje się z niej Dr. High.... 
I szaleńczy, nieprzeciętny każdy ruch jej staje się...... 
ale przyznaj teraz przecie być Kobietą trudno jest...... 
Wiec rozumiesz tę przemianę, która we mnie stała się 
Chcę uśmiechem wynagrodzić to co kiedyś było źle....... 
oddaj proszę uśmiech szczery 
wymaż gdzieś tamte maniery 
i choć czasem wspomnij mnie, może weź mnie na rowery.... 
czekająca na uśmiech 


nie - Dr. High 

 

CIEŃ
Jestem chora
Chora w mej duszy,
A dusza me cierpi
Cierpi katusze
Chce mi się krzyczeć w zwolnionej chwili 
- bo moje życie ku końcu się chyli
Siedzę bezradnie na skraju 
Krawędzi...
I widzę przepaść, która mnie nęci
Nęci jak żmija nęciła Adama
Rozglądam się wokół 
Nie jestem wciąż sama

Błagam o pomoc niemiłosiernie
Chcę Ci powiedzieć 
Człowieku- Ja cierpię!

Spójrz się więc na mnie 
A nie wciąż na siebie
Jestem gdzieś obok
I patrzę na ciebie
Patrzę z oddali
Zamglonym spojrzeniem
Bo jestem już duchem...
Człowieka mdłym cieniem

Czujesz mój oddech na swoim ramieniu?
Spowijam się w bólu 
Męki skamleniu.

Lecz widzę jasność w błędnej przestrzeni
Widzę twą rękę – jak iskra się mieni

Tysiąc zabawnych 
jasnych promyków

Przeszywa me ciało
I jest już tak cicho

A cisza jak ulga 
Otacza mnie czule
I nie pamiętam co to są bóle.

Oddech odchodzi
Przychodzi zmęczenie

Me ciało jest lekkie
Lżejsze niż cienie

I gdzieś się unoszę 
W Boskiej przestrzeni
A my oboje 
Jesteśmy zmęczeni.

Miłość – miłości nie równa jest wcale
Kochasz namiętnie – to krzyczysz padalec! 


KOLEŻANCE ZE SZKOLNYCH LAT
Jestem Anorektyczką
Prostą- niby i tyczką
Moim wrogiem jedzenie
Zmienić się chyba nie zmienię
Karą największą jest tycie
Tycie nie uwierzycie
Ale to wrogiem nad życie
Utyć to wielka tragedia
A według was tylko ma brednia
Odczep się więc gruby gburze
Bo życie me siedzi na murze...
Czemu?
nie pytaj ja cierpię
Cierpię?
Skok w przepaść odcierpię
Bo to jest wolność dla ducha
I wtedy już cisza głucha
I jestem anorektyczką
Swobodną
- może i tyczką...... 

 

SZCZĘŚCIE
spadło gwałtownie
i roztrzaskało
to co tak bardzo 
mnie kiedyś bolało! 

 

NIEŚMIAŁO 
Jak zawrzeć myśli
Tak wiarygodnie
Aby je słowa oddały swobodnie?
Kiedy jest szczęściem Twoje spojrzenie
I uśmiech nieśmiały 
I każde westchnienie

Wtedy w mym ciele piekielna Alchemia
Tworzy mikstury
Lecz słowa me zmienia

Nie mogę powiedzieć tego co czuję
Bo cos mnie wewnątrz po prostu blokuje

Ale oddaje to każde spojrzenie
I każdy uśmiech
I każde westchnienie

To są te myśli
Bez słów powiedziane

Tak mało jak Wiele
W spojrzeniach jest dane... 

 

STRACONY - ZAKOCHANY
Miłości daj mi skrzydła!
- Zeskoczył
Dać nie dała ...
Miłości chcę litości
Bo przecież mnie kochała!

-leciałem szybko nie wiem
bo skrzydeł mi nie dała

bolało – ja cierpiałem
krzyczałem – okładała
pięściami bruku ziemi
łoiła bez litości
krwi się polały strugi
słabości mej miłości

choć spadłem i nie żyję
zapomnieć wciąż nie mogę
płomiennej mej radości
jak na mnie kładła nogę
ust jej gorycz słodką
jak wtedy mnie zdradzała
trwogi w jej pięknych oczach 
bo przecież mnie kochała...

Miłości ja nie mogę!
Odkuj swe kajdany
Ja ciebie chciałem tylko
Stracony zakochany 

 

BEZDUSZNIE BEZ DUSZY
oboje krzycząc mało
plątało się w ramionach
mówiąc że więcej chciało

splątanej duszy krzewy 
nie jednej 
lecz z dwóch całych
nowej silnej duszy
życie swe oddały

twa dłoń dziś mą dłoń śledzi
choć obce nie są sobie
wahają się dziś spotkać
należą mnie?
czy tobie?

Jak z dusz dwóch 
Jedna będzie
Z ich wnętrza narodzona
Jak w nas namiętność będzie
To ona gniew pokona
Jak krzew rozrastać będzie
Nadzieja w niej 
Nas samych

Trud życia pokonamy
Bo siebie z duszą mamy 

 

CZY ROZUMIESZ - (CZŁOWIEKU XXI W.) 
Piszę me wiersze w życia pośpiechu
Choć nie wiem 
Czy będą dla kogoś pociechą
Linijki przez życie
Wciąż spirowane
Twórca jest prosty
Lecz słowa nieznane

Nieznane dla tego
Kto w śpiechu
Jest głuchy
Tylko popędza
Zabija odruchy

Odruchy tak ludzkie
Poezją ubrane
Przez pośpiech 
Zabite
I niezrozumiane... 

 

MATEMATYKA UCZUĆ 
Jeśli pomnożyć dobre przez mało
Dobrego jest mniej 
Niżby się chciało

Jeśli pomnożyć i dodać marzenia
To wynik jest prosty dobre wspomnienia

A gdyby do wspomnień?
- dodać uczucie?
Powstałaby dziura , ta w lewym bucie

A gdyby założyć
- Iż to silne uczucie?
Powstałaby łata na tym lewym bucie

A gdy już byty masz załatane
To śpiesz się po szczęście to pożądane

- co bez mnożenia i bez dzielenia
uczy cię kochać do zatracenia! 

 

NIEZIEMSKI OBRAZEK / POLICZEK M.K. 
Łza się potoczyła
po małym policzku
co przez wszystkie lata 
uśmiech wciąż wyrażał
teraz się zasmucił 
mokre łzy obnaża

na mokry policzek spadł 
włosów kosmyczek
jasny niczym lutni 
aniołowej struna...

Nagle na ów obraz 
Padła jasna łuna

Oczy się spojrzały
Łzy nagle zniknęły
I poczuł ból wielki
Nie ma Matki Ziemi...

Odleciał z gwiazdami
Do swej pięknej róży
Nasz Mały -ten Książę
Chłopiec -ten nieduży

Co miłości szukał 
W dalekich gdzieś stronach
Nie wiedząc, że miłość
Ona jest koło Nas... 

 

DOBRE - ZŁE TYRANA WYCHOWANIE
Biłeś mnie słowem
Boleśniej niż kijem
Biłeś, myślałeś
W niej młodość zabiję

I okładałeś moją głupotę
Dziewczęcą radość
Zmieszałeś z błotem

Biłeś bo w życiu
Ciebie pobili
I szarym człowiekiem
Od tak uczynili

I
Głupie szczęście
Debilne marzenia
Nie pozostawiały cienia istnienia

Biłeś mnie wtedy
Zgarbiony dziś siedzisz
I moje życie z zapartym tchem śledzisz 

 

NIE JESTEŚ SAMA
Katem jako dziecko
Katem jako nastolatka
katem jako żona
jako młoda matka

Katem dla mnie samej
Skutej w swe kajdany
Czemu się wciąż skuwam 
mój Boże kochany?

Kochać nieprzeciętnie
nie każdy potrafi
i jak tak kochałam
serce me oddałam
swą namiętną duszę
jemu zaprzedałam

Panu mych kajdanów
końce ich sam trzymał
niczym marionetkę
wraz z wolą wyginał

On chciał ja skakałam
on chciał ja się śmiałam
Chciał nagle odejść
ja sama zostałam

Marionetka życia
przez Pana ciągana
złudnie pokochana
łatwo porzucona

Tak właśnie wygląda 
przyszła matka , żona

Kajdany swe wlecze
żyje wspomnieniami
Katem samej siebie
Katem z Kobietami.... 

 

MOJA BEZPIECZNA BAŃKA MYDLANA
Chwytałam życie dawniej garściami
I nie pytając czemu są sami
Czemu są sami wokół wciąż ludzie
Żyjący w bezdusznej własnej ułudzie

Cieszyłam się słońca każdym promieniem
Dogonić wciąż wiatru z każdym westchnieniem

Pragnęłam wciąż czerpać i radość roznosić
Dziś siedzę tu sama i tego mam dosyć

Zgubiłam się w pustce 
Moim mętliku
I jest mi tak dobrze
Kiedy jest cicho

Mam swój świat mały 
Taki bezpieczny
Jest moim schronieniem
Dla mnie koniecznym

Ktoś puka do mnie 
Głuche pukanie...
Nie słyszę pukania 
Tu nic się nie stanie

Nie chcę się zranić kolejnym wahaniem
Czy znów odejdzie 
Czy przy mnie zostanie

Małe wahanie 
Piękne wahanie
Znów serce ośmieli 
Lecz czy tu zostanie?

Zostać nie może
Mówi pośpiesznie
A w swoich myślach
Ma myśli wciąż grzeszne

Złożona jest postać tego wahania
Radość przynosi
Zostawia rozstania

Więc kiedy do świata 
Je swego wpuściłeś
I na pięć minut znowu ożyłeś

Otul je słodko 
Przepuść przez życie
Bo dzięki niemu jest w tobie marzyciel

Co radość rozsiewa
Między ścianami
A w myślach tych ludzie
- Tu
Nie są wciąż sami.....

 

{c} 2005 grupa BEZ DECH /  monika  'ita' OLSZEWSKA & {p} 2005 bałucki ośrodek kultury RONDO / dział informacji i wydawnictw
{p} & {c} 2005-2009 grupa BEZ DECH