|
|
koniec września 2004 r.
Sie masz Pamiętniku!
Moje ostatnie dni wakacji, pogoda, zamarzam! A na dworze no cóż, jesień z serii tych, kiedy przyszły samobójca przechadzając się po parku rozgląda się za dogodnym drzewem nadającym się do powieszenia!
Dobra jest smutno, szaro i do D... jakby to co poniektórzy określili, dosyć tych zewnętrznych spostrzeżeń.
Mnie na szczęście daleko od wycia do księżyca. Po prostu nie lubię takiej pogody!
Zmieniam długopis bo coś z tamtym cienko szło... Właściwie jest powód, żeby zawyć do księżyca.
Ann Chlebowski <zdrobniale nazywana przeze mnie studyjna; koleżanka> ,żeby nie powiedzieć pokrewna dusza-
już nie będzie studiowała. Wyszła za Tomka i hej siup ....czekają na wizę- wyśniona Ameryka czeka...
Ach, to życie nowelą nie jest jak się okazuje... Smutno mi tak troszkę bo z Anią to ogólnie dobrze mi się uczyło,
wagarowało, a nawet nudziło! A gdzie ja znajdę teraz takiego kompana? No gdzie? Pytam...
No tak i znów zostałam jak samotny żeglarz na bezkresnym morzu! Gdyby nie fakt, że dobrze mi z Adasiem i że
dziś dostałam miłego aczkolwiek krótkiego E-maila od Luisa z Portugalii , w którym dowiaduję się,
że jestem pięknym polskim aniołem,- to pewnie też bym osiągała szczyty dekadencji. Myślała o życiu
jako beznadziei, ale właściwie tak nie jest. Jest dobrze, jest no może nie super- więc o co Ci chodzi?
A propos przyjaźni to właściwie
z Anky to masakra. W sumie szkoda, ale ja już nie mam siły, ciągle do niej wydzwaniać
i czekać jak wreszcie odessie się od swojego Jacka! Z Sarną też dziwnie i właściwie nie wiem, czy będzie tak jak kiedyś.
Na polu boju została Metalka i pojawiający się Przybysz... Prawdziwi przyjaciele zostają podobno do końca ...
A u nas wszystko staje się coraz droższe, rodzice narzekają ...wszystko się psuje i kosztuje! Wściekli taksówkarze mówią: hujnia europejska , a Adaś krzyczy oszukują mnie w tym kraju, nie chcę tu mieszkać !!!
Oto nasza jesienna europejsko-łódzka rzeczywistość!
Zamyślona Ja
|