»bazzar | 'niedopasowanie'  maciek 'mati' olszak

 

Znacie to uczucie nie pasowania do obrazka? Czujesz, że nie jesteś we właściwym miejscu. 
Całkowita odmienność od otoczenia wbrew samemu sobie. Znacie to uczucie? Ja właśnie tak się czułem. Szedłem spokojnie przez park. Jak na studenta przystało, ubrany w czarne spodnie, czarną koszulę i z torbą przewieszoną przez ramię. Musiałem podkreślić, że nie jestem tak nisko w łańcuchu pokarmowym jak reszta tych hedonistów 
z wystawionymi gębami do słońca. Ale tym razem miałem ochotę przysiąść się do nich i bezmyślnie wtopić 
w przyrodę. Jednak moja godność i ubiór zdecydowanie zahamowały te "prostackie" zapędy. Idiotyzm? Jak najbardziej! 

Zatem szedłem tym parkiem z pogardą na twarzy, gdy nagle kątem oka spostrzegłem znajome kształty. Od lat nie widziane, ale starannie wyryte w pamięci. Nastąpiło spowolnienie ruchów, obrót głowy, akcja jak w hollywoodzkim blockbusterze, zbliżenie na jej twarz, w tle romantyczna chałtura. Oczywiście, że ją poznałem. Mam dobrą pamięć do twarzy. Zwłaszcza do tych, które mi mówiły "Kocham Cię" i które okrywałem pocałunkami.

Podejść, nie podejść? Oto jest pytanie. Czy ktoś wreszcie na nie odpowie? Od czasu gdy ten oszołom zapytał się czaszki "być, albo nie być" wszyscy parafrazują te słowa. Ale nikt nie odpowiada. Idiotyzm? Kolejny już dzisiaj.
Podejść. Oto jest odpowiedź. Gdy już byłem w połowie drogi przypomniałem sobie, że dziś rano moje ciało, 
w postaci prezentu wytworzyło wyprysk w miejscu najbardziej widocznym. Wyglądało to jakbym wstąpił w szeregi wyznawców Hari Krishna. Trudno, może nie zauważy. Jasne! Musiała by być ślepa, lub skupić uwagę na innej części mojego ciała. Głupi pomysł? Jak wszystko dzisiaj. 

 

W końcu dotarłem. Stanąłem i "rzuciłem" z rozbrajającym uśmiechem:
- Dzień dobry pani Aniu.
Spojrzała na mnie. Zmrużyła oczy tak jak to robią drapieżniki przed atakiem i powiedziała:
- Do widzenia panie Arturze.
Tak..., Jak to się mówi..., zatkało mnie. Dosłownie. Czułem jakby ktoś wepchnął mi w usta kawał cuchnącej szmaty, a powieki unieruchomił plastrami. Już nie chce wspominać o tym pąsie, ale jak przypomnicie sobie widok dojrzałego pomidora, to zrozumiecie o co mi chodzi. Speszony odszedłem szybkim krokiem. No cóż, widać niektórzy zakończyli ewolucję na poziomie homo erectus. 

 

{c} 2005 maciek 'mati' OLSZAK
{p} & {c} 2005-2009 grupa BEZ DECH