|
|
"Plaudite, cives, plaudite, amici, finita est
comedia".
"Klaszczcie, obywatele, klaszczcie, przyjaciele, komedia skończona".
Natrafiłam na ten fragment w "Sztuce Poetyckiej" (w 155) i skłonił mnie do refleksji: Czy te słowa Horacego można odnieść
do współczesności? Życie każdego z nas jest pewnym dramatem, jeśli "sztuka" była dobra oklaski nie są wynikiem klaki
lecz spontaniczną reakcją publiczności. Zatem czy lepiej byłoby gdyby człowiek żył tak żeby te brawa niejako pod koniec
życia były jego udziałem? Czy też żyć zgodnie z własnym upodobaniem być oryginalnym
i nie przejmować się społeczeństwem i jego zdaniem na ten temat? Oryginalność jakie to słowo jest teraz popularne... Każdy chce być inny,
odmienny, lepszy od drugiego. Nie, nie zamierzam wdrażać uniwersalizmu (choć jakie byłoby to proste np. jeden język
przynajmniej jedna płaszczyzna porozumienia z drugim człowiekiem). I tak jesteśmy tak różni, że aż dziwi mnie czasem
to, że jesteśmy w stanie się ze sobą porozumieć w prostych relacjach interpersonalnych. A zatem w którą stronę pójść:
w stronę realizacji własnego wyimaginowanego obrazu siebie nie zważając na innych, czy podporządkować się
istniejącym "regułom"?
|