|
|
Uwaga zaczynam
Jak można nie mieć czasu na oglądanie codzienności? Nie używam oczu? Jak zapisać to, co widzę? Jakimi słowami nazwać codziennie te same czynności, te same twarze…
Jak wysłowić się na temat kupowania biletu w kiosku
i witania się z portierem w pracy o 8.00 rano, pięć dni w tygodniu? Odtwarzam w głowie te znane obrazy, każdy
z nich ma swoje znaczenie, bo składa się przecież z realnych kawałków, które są przecież nazwane!
I co?
Wyschłam?
Refleksyjność zanikła wraz z młodzieńczą świeżością i ciekawością świata?
Nie, przecież ciągle nie wiem wszystkiego! Tylko czy zadaję pytania? (ups)
I znów zanikam, ogłuszam się słuchaniem telewizora, zamykam się na dostrzeganie wszystkiego innego niż papka szumu telewizyjnego.
Najgorsze, że mi to nie przeszkadza. Może trochę łaskocze. Podrażnia.
To mało, że wiem, to mało, że świadoma jestem tego, że omija mnie większa, ciekawsza część życia. Może to tylko chwila zatrzymana jak klatka filmowa. Tylko trwa to już kilka lat.
Bo po co komu czytanie o autobusach i cuchnących tam paniach w beretach i panach w okularach z wąsami? Po co komu czytanie o dzieciakach pod blokiem na wagarach i kotach w niebogłosy wydzierających ich małe gardełka? Tylko tyle widzę? Dostrzegam?
|