»bazzar | 'mitologia seksu, część 2'  małgorzata olszak

 

List Ewy P.
Pewnie znasz te słowa „ Każda miłość jest pierwsza, najgorętsza, najszczersza.” 
Pamiętam pierwsza miłość była bardzo intensywna. Wszystkie uczucia było widać jak na dłoni, szłam z otwartymi ramionami i sercem, nie miałam powodów, żeby udawać, nie potrafiłam ukrywać. Teraz każda kolejna miłość toczy się już w środku, nie na zewnątrz, jakbym składała się z miliona kokonów. Ja w kokonie i kokony we mnie. Mleczne ściany, w których dojrzewają motyle. Zajmuje to sporo czasu, nim pozwolę im pofrunąć. Zamiast swobodnie pozwolić rozegrać się sytuacji, pojawiają się miliony przeciw, choć chciałabym być za. Za pierwszym razem nie zastanawiałam się wcale, czy mam prawo oczekiwać. Dzisiaj hasło „Pracuj z oczekiwaniami!” pojawia się w mojej głowie jak asekuracyjna lina, która nie pozwala utracić jej sztywnego łącza z karkiem.
Kiedyś jeden z moich znajomych zakochał się bezpamięci w pewnej dziewczynie. Sam przeżywał ogromne katusze, ale z boku wyglądało to komicznie. Przypominał Romka grającego na gitarze akustycznej pod balkonem Julki. Niestety ona na tym balkonie nie stała. Nie była to Julia dla niego. Nie chcę wyć do balkonu, nie chcę dostać po głowie, donicą. Ja nawet nie idę sprawdzić czy on tam stoi. Zakładam, że nie. Myśl o splecionych dłoniach pojawia się w głowie, ale żaden impuls nie dociera już do ręki. Myśl o byciu przytulonym pojawia się w głowie, ale nie przechodzi już przez usta. Panuje emocjonalna niemota. Rośnie liczba koncepcji i obaw, a oschłość staje się jedyną asekuracją, sygnałem pozornej niezależności.
Każda kolejna miłość jest coraz trudniejsza. Za każdy razem staczam batalie sama ze sobą o bycie motylem, bo nie chce pozostać larwą.


P.S. A jak się mają Twoje motyle?

 

{c} 2005 małgorzata OLSZAK
{p} & {c} 2005-2009 grupa BEZ DECH