|
|
POLISH SUMMER JOB
Żadna praca nie hańbi
Uczciwa nawet popłaca
Pójdziesz uczciwie do pracy
A będziesz miał bracie kaca!
Są drzwi- me guru za nimi
dla guru wszyscy są mili
15 godzin minęło
A mnie wręcz nogi odcięło
Sprzątam, gotuję i ścieram
Mopa za przyjaciela
Guru będzie z wizytą
W lokalu macham mą kitą!
Mopuję- szoruję podłogę
Wszyscy potem ją myją
Aż w niej swą dziurę wyryją
Mopują wręcz do sufitu
Kamera patrzy !- bez kitu
Trzeba dzielnie pracować
Guru swe adorować
Pod koniec miesiąca się cieszę
Wypłata będzie! – nie wierzę!
Szoruję starannie drzwi guru
Co by być miłym do bólu
Dostaję marnych pięć groszy
Ból głowy, kręgosłup, skoroszyt…
Uczciwie sobie pracuję, wypruwam swe flaki
Haruję…
…………………………………………!!!!!!!!
…………………………………………!!!!!!!!
Marność perspektyw wszystko przytłacza
Idę do domu- do guru wciąż wracam…
|
|