»bazzar | 'kamyk' magdalena staszczyk
|
|
kamyk... i jeszcze jeden... kolejny... kamyki
i piasek pod stopami... moje bose stopy... idę boso przez moje życie,
przez światło i cienie południa, idę, choć czasami chciałabym móc się zatrzymać nie, nie by odpocząć, ale by poczuć zmęczenie, pot na skórze, ból pokaleczonych stóp, wdzierający się aż do samej duszy, odrętwienie ciała... kamyk... gorąca ziemia oddycha majem, ja oddycham ziemią... zieleń zagłuszana tramwajami... piękny wieczór! cisza należy teraz do ptaków... idę... stąpam delikatnie po wilgotnej trawie... staję się jednym z tysiąca źdźbeł trawy na tej łące, zachodzę wraz ze słońcem na skraj dnia, zostawiając jedynie ślady, jak cienie na mej drodze... niknę w zieleni, oddaję się ufnie spokojnemu błękitowi twoich oczu... skaczę, jak pasikonik obok ciebie... nie mogę przestać mówić, śmiać się, pląsać... w moich żyłach krąży dziś wino, nie krew... ja
nie chcę wiele...Ciebie i zieleń... tymczasem kamyki i piasek i chyba będzie padało? zamykam
oczy i zachłannie chłonę ciepło ostatnich promieni słońca, ciepło i
twój zapach przenika mnie, jakbym była przezroczysta, a przecież nie
jestem...jestem kobietą, człowiekiem z krwi i kości...zapomniałam, dziś
z wina ..byłam.. to wszystko już nieprawda.. wszystko? nie ogarnę na raz myślą wszystkiego, ani na raz ani na dwa.. raz.. dwa.. trzy.. Baba Jaga patrzy.. zaglądamy ciekawie w gdańskie bramy i podwórza.. jest w nich coś gdańskiego.. wilgoć i to wcale nie od morza.. łódzkie gdańskie bramy.. czuję się jakbym wchodziła do tajemniczego ogrodu za gołębiem przewodnikiem i obiektywem twojego aparatu.. nigdy dotąd nie wnikałam tak bardzo w to miasto, choć uważałam je za moje.. ty pokazałeś mi jak inaczej można na nie patrzeć i jak można je kochać co dzień od nowa.. miasto.. moja zielona łódź podwodna
Mag dawno temu (2004) |
|
{c}
2004
magdalena STASZCZYK |