»felieton | 'wścibscy sąsiedzi'  dariusz perliński

 

*** Jaka jest kondycja współczesnego człowieka? Co sobą reprezentujemy, gdzie zmierzamy? Jaki jest cel naszej wędrówki? Na ostatnie kwestie możemy szukać odpowiedzi jedynie hipotetycznej. Możemy się jedynie domyślać, jacy będziemy za ileś tam lat, może już nie my, ale nasze dzieci czy wnuki, nasi potomkowie. A dzisiaj, co jest dla nas ważne dzisiaj? 

*** Człowiek od zawsze dąży do szeroko pojmowanego szczęścia. Szczęście można rozumieć na tysiące różnych sposobów jednak w dzisiejszych czasach szczęście to przede wszystkim bezpieczeństwo, które zapewniamy sobie i najbliższym. Bezpieczeństwo kojarzy się z dobrym samopoczuciem i życiową wygodą, a gdy już zapewnimy sobie bezpieczeństwo wtedy poszukujemy innego rodzaju szczęścia, często zwykłej uciechy i rozrywki. Szczęście, a co za tym idzie bezpieczeństwo i zabawa, to w dzisiejszych czasach towar, który się kupuje. Bezpieczeństwo to cztery ściany domu, a w nim nowa tapeta, nowa podłoga, nowy telewizor. Szczęście to nowy telefon komórkowy, który daje nam poczucie jeszcze większego bezpieczeństwa, nowe buty i nowa kurtka, dzięki, którym nie czujemy chłodu i nie musimy się martwić, że cokolwiek i jakkolwiek nas zaskoczy. Wreszcie bezpieczeństwo i szczęście to pełny portfel, poczucie, że cokolwiek oglądamy może do nas należeć, to także rozrywka. W dzisiejszych czasach szczęście wyznacza liczba towarów, które możemy zakupić, a może bardziej liczba pieniędzy, którą się posiada. To nasze współczesne szczęście utożsamiane jest bardzo często (prawie zawsze) z pozycją człowieka. Taki model szczęścia, w ogóle życia budowany jest i utrwalany od lat, niektórzy nazywają go modelem życia konsumpcyjnego. 

*** Dzięki niemu, człowiek, przynajmniej pozornie, przestaje bać się świata. Nowa komórka, nowy telewizor, nowe jeszcze bardziej szczelne okna stwarzają mu pozór panowania nad własnym życiem i całą otaczającą go przyrodą. Teraz może siedzieć w ciepłym zacisznym pokoju i w wygodnym fotelu oglądać wichurę za oknem, w telewizji obserwować trzęsienie ziemi, wybuch wulkanu, stawać oko w oko z niebezpiecznymi zwierzętami. Jednak wszystko, co zobaczy będzie się miało nijak do prawdziwego życia, prawdziwego niebezpieczeństwa, pomimo nawet tego, że film, który ostatnio obejrzał był znakomitym mrożącym krew w żyłach dreszczowcem. Przeciętny zjadacz chleba żyje obok prawdziwego życia, a może to życie żyje obok niego. Właśnie to odpowiada za drążące świadomość nowoczesną znużenie, poczucie bezsensowności i utraty wyższych racji. 

*** Kultura, która otacza, to raczej pseudokultura, pozór kultury. Na dodatek mamy tu do czynienia z zamkniętym kołem. Człowiek broniąc się przed opanowującym go poczuciem nieautentyczności kupuje sobie coraz to nowe „zabawki” i ma, (złudną jak się okaże) nadzieje, że one go uratują. Tymczasem to podskórne ludzkie niezadowolenie narasta. Wszystko, dlatego, że prawdziwe życie oglądamy jedynie za supernowoczesnym oknem naszego, dodajmy „najfajniejszego” w okolicy, domu, w najnowszym plazmowym stu calowym telewizorze lub słuchamy o nim w ekstra „wypasionym” radiu. Bardziej identyfikujemy się z bohaterami telewizyjnych nowel niż 
z samymi sobą, bo niestety są oni niekiedy bardziej autentyczni od nas. Mam wrażenie, że współczesny człowiek nie odnajduje prawdziwego sensu swojego życia, a poprzez wszelkie próby jego odnalezienia wikła się coraz bardziej w świat fikcji i pozoru. Przecież nowy zegarek czy kuchenka mikrofalowa nie mogą stanowić ani 
o szczęściu, ani tym bardziej o statusie społecznym człowieka. Poszukując sensu życia w obszarach, w których czynimy to dzisiaj, tylko pozornie odzieramy życie, w ogóle świat, ze wszelkiej tajemnicy, a tak naprawdę odbieramy życiu jego istotę, strach- który myślimy, że udało nam się przezwyciężyć, a o którym tylko zapominamy i to na krótką chwilę. 
*** Strach przed śmiercią, naturą, niebezpieczeństwami, czynniki, które niegdyś mobilizowały ludzi do działania, budowania kultury, staramy się w sobie zniszczyć. Człowiek zasypia w wybudowanym przez siebie nieprawdziwym życiu. Strach, tak jak wspomniane już poczucie zniechęcenia i znużenia czai się w naszej podświadomości. Przeciętny człowiek sądzi, że opanował przyrodę i swoje życie i przez to staje się sobie i przyrodzie coraz bardziej obcy, przez to staje się przeciętniakiem. Człowiek staje się swego rodzaju maszyną z poczuciem misji działającą, jak mu się wydaje, dla dobra swojego i innych, staje się jednym z przedmiotów, które „posiada” i jest mu z tym, przynajmniej pozornie, wygodnie. Człowiek jest trybikiem i wydaje mu się, że jest bezpieczny, bo jako trybik jest niezastąpiony. Wydaje mu się, że jest bezpieczny, bo wszystko co złe dzieje się za oknem jego domu bądź za szklanym ekranem jego telewizora, wszystko co złe, ale i wszystko co dobre, w ogóle wszystko co ma jakiś głębszy sens. 
*** I nagle okazuje się, że jesteśmy kimś zupełnie przypadkowym, kimś śmiertelnym, cierpiącym i żaden nowo zakupiony gadżet nie jest nas w stanie przed tym uchronić. Nagle okazuje się, że przespaliśmy życie i właśnie teraz kiedy stoimy przed grożącym nam prawdziwym niebezpieczeństwem budzimy się. Współczesny człowiek wydaje się być nie przygotowany do życia, którego nieodłącznym elementem jest strach, niebezpieczeństwo przemoc i śmierć. Kiedy coś nam grozi po prostu zamykamy przed tym drzwi, nie zdając sobie sprawy, że zamykamy je przed życiem, a przede wszystkim nie zdając sobie sprawy, że kiedyś takich drzwi może, a nawet na pewno zabraknie. Tymczasem przypatrujemy się życiu jak wścibska sąsiadka: przez dziurkę od klucza. 
I komentujemy jakież to ono okrutne, a nie mogłoby być takie jak moje? Spokojnie przespane. 

 

{c} 2004 dariusz PERLIŃSKI
{p} & {c} 2004-2009 grupa BEZ DECH