|
|
***
Jakże zabawny jest stosunek tak zwanych „szarych ludzi” do osób pokazywanych w mediach. Osoby
z okładek urosły do rangi wszechwiedzących wyroczni. Nie dawno byłam świadkiem spotkania tak zwanej osoby publicznej ze zwykłym
„Igrekowskim” - tego nie można było nazwać szczęściem to była histeria połączona
z okrzykami jelenia na rykowisku.
***
Kobiety płaczące ze wzruszenia przy odbiornikach gdy Fernando po raz kolejny traci wzrok, a jego siostra zaczyna się zastanawiać czy nie przeszczepić mu gałek ocznych swojego ukochanego psa . Żenujące programy reality show, którego uczestnicy zyskują tak zwaną popularność i dzięki niej zaczynają robić karierę polityczną.
***
Nasuwa mi się pytanie: Co dalej z telewizją? Masowe egzekucje? Bo jeden trup już nie wystarcza, o czym możemy się przekonać oglądając choć jeden film sensacyjny produkcji jakże ukochanych przez wszystkich Polaków Stanów Zjednoczonych. Czyż ludzie pokazujący się na ekranie magicznego pudełka są z innego wymiaru? Czy może jednak powinniśmy się zdystansować odrobinkę do tego co widzimy… Niestety coraz częściej zauważam, że nie umiemy nie potrafimy a pan który choć na chwile pokaże się chociażby w reklamie urasta do najwyższego autorytetu. Bo jeśli Pani „X” reklamuje dany produkt to musi być on najlepszy. Ba! Na pewno jest najlepszy! Ludzkie życie zaczyna nic nie znaczyć, naczelne wartości ulegają
degradacji. Czasami Pani zapowiadająca pogodę jest ważniejsza od wieczornej rozmowy z rodziną, no bo jak można żyć gdy się nie będzie wiedziało co na siebie założyć w jakiś wtorek czy czwartek?
***
Nie chcę broń Boże siać propagandy przeciwko mediom, ale zastanówmy się chwilkę zanim włączymy 768 odcinek „fascynującej” telenoweli … Być może nasze życie rodzinne jest dużo bardziej interesujące i to co dzieje się za ścianą jest większą tragedią niż kolejna operacja Fernanda (on i tak pewnie odzyska ten wzrok)
i wszyscy będą żyć długo i szczęśliwie, a co będzie z nami??????????????
|