»felieton | 'wszędzie dobrze, gdzie potafimy być'  małgorzata olszak

 

***  Przychodzi zaskoczenie do rozumu. „ Puk, puk, puk puknij się w głowę! Jeżeli sądzisz, że trwałe szczęście możesz znaleźć na zewnątrz. 

***  Doświadczamy w życiu wielu sytuacji i oczywiście wolimy unikać tych, które przyczyniają się do podwyższonego ciśnienia i problemów z głową. Chcemy nosić różowe okulary i być szczęśliwi. Myślimy: Jak zdam na studia, to będę szczęśliwy. Jak będę miał pierwszą publikację, to będę szczęśliwy. Jak dostanę pracę, to będę szczęśliwy. Jak założę rodzinę, to będę szczęśliwy. Przechodzimy na emeryturę i okazuje się, że poza momentem, 
w którym ssaliśmy mleko matki, nigdy nie byliśmy szczęśliwi. Ciągle wiązaliśmy szczęście z naszymi planami na przyszłość, ciągle czuliśmy, że musimy coś jeszcze osiągnąć, coś jeszcze udowodnić. 
***  Sporo energii wkładamy w ciągłe zmienianie warunków w których żyjemy, ponieważ wydaje nam się, że uczyni nas to szczęśliwymi. Nie ma oczywiście nic złego w ulepszaniu rzeczywistości. Dzięki temu powstają specjalistyczne instytucje pomagające tym, którzy tego wsparcia w danym momencie bardzo potrzebują. Innowacje w prawie stają się pierwszym krokiem do równości w relacjach społecznych itp. Jednak ciągłe polepszanie zaistniałej sytuacji nie jest receptą na szczęście. Postawienie znaku równości między szczęściem 
a ciągłą pogonią za lepszymi warunków stanie się w przyszłości przyczyną chronicznych powrotów na kozetkę. Lepsze warunki mogą stać się trampoliną do rozumienia szczęścia, do pojmowania go w sposób trwały, jako stanu naszej psychiki, szczególnie wtedy, kiedy te warunki przeminą. Nie potrafimy często docenić tego, co mamy.
***  ***  Możemy mieć ciekawą pracę, szybki samochód i przystojnego chłopaka/ dziewczynę, a bezskutecznie walczyć z depresją. Nagle tracimy pracę, brakuje nam pieniędzy na utrzymanie samochodu, chłopak/ dziewczyna zmienia o nas zdanie. Wybór jednej z dwóch wersji należy do nas. Możemy pogrążyć się w jeszcze większej depresji lub otworzyć drzwi zdziwieniu, i pojąć, że chcieliśmy utożsamić szczęście z ludźmi, którzy nas otaczali, gadżetami, które mogliśmy nabyć. Chcieliśmy, ale bez powodzenia, ponieważ mając to wszystko ciągle nam czegoś brakowało do szczęścia.
***  Z tego punktu widzenia prawie każde warunki mogą stać się dla nas korzystne, czyli rozwojowe. Rozwojowe, bo nietrwałe. Zdanie sobie sprawy z nietrwałości warunków pozwala nam zauważyć, że to nie od nich zależy doznanie nieustającego poczucia szczęścia. 
***  Przychodzi mi do głowy jeszcze jeden przykład. Sporo wielkie gwiazdy z Hollywood fundują sobie nowe twierdze, twarze i inne części ciała, a i tak lądują na odwyku. Kolejna willa z dziesiątą łazienką nie uczyni nikogo szczęśliwym, ponieważ żadne, choćby najsprawniejsze jaccuzi, nie wypłucze nikomu syfu z umysłu. Trzeba zatem zacząć od głowy , tam jest szczęścia i nie ma go nigdzie indziej. Dobrze jak pojawi się pod czaszką myśli, że trwała radość nie wynika z tego, czego doświadczamy, lecz z tego, że doświadczamy, czyli wszędzie dobrze tam gdzie potrafimy być. Nie dzieje się to bez ,nie raz bardzo trudnej, pracy nad sobą, ale daje trwałe efekty 
w przeciwieństwie do ciągle zmieniających się zewnętrznych uwarunkowań. 

 

{c} 2005 małgorzata OLSZAK
{p} & {c} 2005-2009 grupa BEZ DECH