»felieton | 'media macabre vs. jp2'  maciek 'mati' olszak

 

***  Co do jednego się zgodzę – umarł wielki człowiek. Ale ten cały makabryczny spektakl którego mimo woli byłem i nadal jestem widzem, obrzydza mnie. Media udowodniły ostatecznie, że nie ma dla nich żadnej świętości, że wyścig po wiadomości przybiera coraz bardziej groteskową formę. Kiedy już wszyscy redaktorzy naczelni zdali sobie sprawę, że Jan Paweł II odchodzi z tego świata, postanowili jednym chórem przerwać standardowe programy radiowo-telewizyjne i zająć się transmisją na żywo z agonii papieża. Oczywiście, wszyscy się bronili. Twierdząc że robią to w hołdzie Papieżowi, ale nie oszukujmy się to była czysta walka o oglądalność, o to kto pierwszy poda nową wiadomość, o tym, że ciśnienie spadło, o tym, że traci świadomość czy wreszcie, o tym, że zmarł. 

***  Podczas "wyczekiwania" już w telewizji mogliśmy obejrzeć filmy wspominkowe. Tak jak by już Papieża z nami nie było. W radiu kilkakrotnie usłyszałem stwierdzenie, które mnie zmroziło – „Papież jeszcze żyje”. Powiedziane nie zatroskany tonem, ale tonem osoby zmęczonej już wyczekiwaniem i powtarzaniem tej samej kwestii. Gdy w sobotę drugiego kwietnia, Papież zmarł, rozpoczął się nowy konkurs mediów. Kto powiadomi o tym, w bardziej tragiczny 
i smutny sposób. I nagle nasze kanały telewizyjne zaroiły się od płaczących prezenterów programów informacyjnych, słyszeliśmy łkające radiowe głosy, które ćwiczyły ten ton, ostatnie kilka dni. I nagle media ucichły. Reklamy zniknęły, pojawiły się programy informacyjne i filmy dokumentalne. 

***  Te stacje które nie miały własnego zaplecza informacyjnego po prostu wstrzymały emisję. Każde logo na czarno lub przybrane żałobną wstążką. To było miłe i piękne. No, ale potem znów trzeba było po odpoczynku wrócić do biegu po ‘news’a’ . Kto pierwszy pokaże ciało papieża. Kto pierwszy dowie się co było ostateczną przyczyną śmierci, kto pierwszy opublikuje testament. No i najgorsze ze wszystkiego – transmisja z pogrzebu. Jak z rozdania jakiś nagród filmowych. Mnóstwo ludzi, fleszów, czerwony dywan. Tylko zamiast Oskara, martwy papież w trumnie. A ludzie robią mu zdjęcia, które potem można było obejrzeć, na okładce każdej gazety w Polsce i na świecie. Oczywiście, gazety z uwagi na dłuższy tok przygotowania miały poważne opóźnienie w związku 
z informowanie ludzi. Tajemnicą poliszynela jest to, że każdy tygodnik, miał od dawna przygotowany dodatek na temat śmierci papieża, który tylko w chwili wykorzystania musiał być delikatnie zaktualizowany. Rozumiem, specjalne wydania po jego śmierci. Ale kiedy widzę, że każda gazeta, czy o gotowaniu, czy brukowiec, czy typowo plotkarska, podnosi sobie nakład zdjęciami papieża, to niedobrze mi się robi. 

***  Nawet tygodniki opiniotwórcze, zazwyczaj dość wyważone, karmią nas, informacjami jak wyglądał pogrzeb, kto będzie następcą. Generalnie wszystkim co ma choć ociupinę wspólnego ze śmiercią papieża. Potem jeszcze zostają nam do obejrzenia „najpiękniejsze zdjęcia z pontyfikatu” co jeszcze jest do zaakceptowania. Ale kiedy dostaję do ręki dodatek, który powinien się nazywać „najpiękniejsze zdjęcia z agonii, śmierci i pogrzebu” to boję się zajrzeć do środka. Gdyż na środku znajduje się duże zdjęcie, formatu A4, martwego papieża, niczym plakat w Bravo czy rozkładówka w Playboyu! Wystarczy odgiąć spinacze i powiesić na ścianie. Ludzie!!! Gdzie tu jest granica???? Bo mam coraz poważniejsze wątpliwości, że jakakolwiek jest. 

***  Media dzięki reality show posunęły się tak daleko jak jest to tylko możliwe. Podglądają człowieka w każdych okolicznościach, nawet jego śmierci. Więc mam dla tych wszystkich hien – nowy pomysł na reality show. Proponuje zamknąć w domu Wielkiej Komerchy, dziesięciu ludzi chorych na śmiertelne choroby (np.: aids, nowotwór z przerzutami czy inne – lista jest dość długa) i obserwować ich dzień po dniu w agonii i potem 
w momencie śmierci. Niestety mam poważne obawy, że oglądalność byłaby rekordowa. Co skłania mnie ku końcowej refleksji, (którą nomen omen już kiedyś poruszyłem we wcześniejszym felietonie), że nasza ciekawość nie zna granic. Przecież nie oszukujmy się gdyby media nie wiedziały że coś nas zainteresuje to by same tego nie opracowywały...

p.s. napisałem ten felieton w kwietniu 2005 roku, ale postanowiłem się wstrzymać z publikacją aż do momentu gdy najgorętsze emocje związane ze śmiercią jp2 ostygną...

 

{c} 2005 maciek 'mati' OLSZAK
{p} & {c} 2005-2009 grupa BEZ DECH