»felieton | 'przynęta na rekina - rzecz o męczarniach'  maciek 'mati' olszak

 

***  Zastanawiałem się jak zacząć ten felieton, żeby nie wyjść na hipokrytę. Jak wypowiedzieć swoje niezadowolenie z faktu mordowania zwierząt, kiedy sam nie jestem wegetarianinem. Ja też przykładam do tego rękę… Ale w sumie nie do tego o czym chcę napisać. Ostatnio dochodzą do mnie w zbyt dużej ilości informacje na temat znęcania (bo inaczej nie można tego nazwać) się nad zwierzętami. 

***  Jakiś czas temu prasę obiegła informacją o pewnym sporcie uprawianym przez francuzów. Potrzebny jest do tego: bezpański pies, żyłki, haczyki, no i rekin oczywiście. Jak już się domyślacie pies ma być tutaj przynętą na rekina. Ale co gorsza, jest to żywy pies, którego łapią, przekłuwają mu pysk i łapy hakami a następnie wrzucają do morza, ciągną za łódką i czekają, aż biedak zostanie pożarty przez rekina. Jednym słowem taki psiak zostaje zdegradowany do roli robaka. Oczywiście nie to, żebym uważał, że robaki można stosować jako przynętę (pierwsze niebezpieczne zbliżenie do hipokryzji) ale z mojej perspektywy nie można tego porównać. Może dlatego, że wychowywałem się z psem u boku. Może dlatego, że wiem iż te czterołape stworzenia odczuwają ból, odczuwają strach. I jak sobie pomyślę, co przeżywa to biedne zwierzę ten strach, lęk i okropny ból spowodowany rozdzierającymi hakami to mam ochotę zapolować na rekiny biorąc za przynętę tych sadystów co wcześniej torturowali (to bardzo adekwatne określenie) te biedne psy. Mniej byłbym zbulwersowany gdyby takiego psa najpierw szybko zabijano i wtedy stosowano jako przynętę, ale oni potrzebują czegoś co krwawi i miota się 
w wodzie. Czy jesteś w stanie sobie wyobrazić co, ta czująca istota przeżywa? Zostaje złapana, przez obcych ludzi, a następnie okrutnie okaleczona i potem wrzucona na głęboką wodę. Haki rozszarpują ciało, i nie wiadomo czy ból czy strach przed utonięciem jest silniejszy i kiedy to biedne stworzenie próbuje walczyć (mimo wszystko) 
o życie zostaje rozszarpane przez głodnego rekina. Nie miałbym litości dla twórców takiego pomysłu…

***  Znowuż w Norwegii mieszkańcy mają inny tradycyjny sport. Raz do roku zapędzają do zatoki wszelkiego rodzaju walenie i bestialsko je mordują. Nie dla mięsa, nie dla sportu, tylko dlatego, że taką mają tradycję. Pamiętajmy, że walenie należą do bardzo łagodnych stworzeń, które odżywiają się planktonem i nie są drapieżnikami. Pomimo swoich rozmiarów są zupełnie bezbronne wobec ludzkich harpunów, tasaków i noży. Wieczorem zadowoleni mordercy spoglądają na szkarłatne wody zatoki. A nad ciałami zwierząt zbierają się padlinożercy. Ale oczywiście tradycja zobowiązuje. Szkoda, że walenie nie mają tradycji, że raz do roku pożerają ludzi, w jeden dzień, a nawet nie pożerają tylko masakrują je i wypluwają na plażę. Ciekawe, czy też byśmy się nie buntowali, gdybyś wiedzieli, że to jest po prostu taka tradycja. 

***  Kolejny krwawy sport jest bardzo popularny w wielu zakątkach świata - walki zwierząt. A to kogutów, a to psów i innych stworzeń. Szkolone przez ludzi, tylko i wyłącznie do walki. Wynaturzone, pozbawione własnego instynktu wysyłane są na śmierć. A kiedy uda im się przetrwać na ringu to wtedy ich treser zgrania pieniądze. Ot 
i tu proponuje sport dla ludzi, zamykamy dwóch treserów w klatce, dajemy im noże, siekiery, kolce i czekamy który, którego pierwszy zarżnie. Oczywiście w jak najbardziej widowiskowy sposób. Myślę, że ten sport też miałby dużą oglądalność w telewizji. 

***  Tym razem spójrzmy na nasze podwórko. A dokładnie skierujmy wzrok na piękne górskie tereny. Tam do patroli GOPR wprowadzono psy – owczarki niemiecki. I Bogu ducha winne stworzenia od razu naraziły się przemytnikom i kłusownikom. Mimo iż to ludzie kierują zachowaniem i tresurą tych psów, to te biedne stworzenia dostały nauczkę za służbę w GOPR. Z uwagi na to, że są szkolone do szukania ludzi pod śniegiem a także do patrolowania gór, są bardzo łagodne. I łatwo ufają ludziom. Co wykorzystał jeden z sadystów. Porwał psa, 
a następnie go zmasakrował (nawet nie chcę wiedzieć za pomocą jakich narzędzi) i żeby tego było mało rzucił na tory. Próbował upozorować wypadek, ale niestety te psy nie oddalają się same aż tak daleko. Ten kłusownik czy inny przestępca, z uwagi na strach i frustrację postanowił odegrać się na biednym zwierzęciu. Bo ludzi się zbyt bał. Najlepiej i najłatwiej skrzywdzić słabszego. Biedny pies, pewnie do końca nie wiedział co się dzieje. Nauczony ufać ludziom, nagle od tych ludzi doznaje bólu i cierpienia. Drugi z psów GOPR został również zabity. Tym razem posłużono się trucizną i to bardzo zabójczą. Przez długi czas nie było widać jej działania, natomiast w momencie kiedy jej efekty stały się widoczne było już za późno na ratowanie futrzaka. Kolejny pies odczuł zemstę ludzi na sobie, tylko dlatego że innym ludziom był posłuszny. Ileż cierpienia doznały oba psy, dlatego, że pilnowały gór 
i pomagały w znajdowaniu ludzi. 

***  Już tylko wspomnę o dzieciach podpalających koty, o właścicielach psów przywiązujących swoich czworonogów w lesie do drzewa, aby zdechły z głodu lub po przywiązaniu masakrujący ich nogą od stołu. Ludzi takich powinna spotkać jedna kara. Oko za oko. Ból za ból. Spałować, podpalić, zagłodzić. Nie widzę innego wyjścia. Oczywiście ktoś mi zarzuci, że zwierzęta to tylko zwierzęta a człowiek to istota wyższa etc. Ale co daje ta wyższość? Tylko, to, że wymyślamy coraz bardziej bestialskie sposoby zabicia zwierząt? Przecież problem polega na tym, że one nie umieją się przed nami bronić. Zapatrzony w swego właściciela pies, z którym on nagle jedzie do lasu nie zdaje sobie sprawy, że zaraz zginie, albo zostanie pozostawiony sobie sam. Posłuszny mu czworonóg nie zdaje sobie sprawy, że jego pan właśnie w taki sposób postanowił zakończyć jego żywot. 
A wszystko dlatego, że był mu wierny. 

***  Jest też inny rodzaj właściciela czworonoga (mówię tu głownie o kotach i psach bo one najczęściej żyją 
w naszych domostwach). Osoba która nie zostawia, nie zabija bezpośrednio zwierzaka. Ona go systematycznie zamęcza. Tutaj też mamy pełen wachlarz możliwości. Zamykanie zwierzęcia w klatce rozmiarów utrudniających jakikolwiek ruch, głodzenie przez kilka dni, zostawianie w gorący dzień na pół dnia w samochodzie etc. Oczywiście niektóre te przypadki powoduje zwykła ludzka bezmyślności, głupota. Niestety większość jest z premedytacją.
***  ***  Opisując kolejne przypadki męczenia zwierząt, nie mogę nie wspomnieć o Corridzie, gdzie co roku dla uciechy widzów, zastraszone byki, zostają zamęczone a następnie w brutalny i bolesny sposób zabite na arenie, przy aplauzie tysięcy gęb rządnych krwi. I kiedy jakiś byk okaże się sprytniejszy od torreadora i poniesie go na rogach lub nawet zabije to nagłówki gazet krzyczą „nieszczęście”, „tragedia”. A jak w tym tragedia? Zwierzę po prostu się broniło! Próbowało walczyć o swoje życie i co się dziwić, że chciało zabić oprawcę… Czy po to są im zwierzęta potrzebne by wyleczyć kompleksy? Nikt mnie nie słucha to kupię sobie psa. On będzie mnie słuchała, a jak nie to go skatuje. Czy faktycznie po to ludzie biorą do siebie zwierzęta by udowodnić swoją wyższość? Obawiam się, że w wielu przypadkach tak. 

***  Na koniec słów kilka o kotach bonsai. Chociaż słyszałem słuchy, że to tylko plotka, taki okrutny żart. Nie jestem w stanie tego zweryfikować. Polega to na tym, że małym kotkom podaje się środek zmiękczający kości, 
a następnie wkłada je się do słoika w którym one rosną dostosowując się do kształtu owego naczynia. Całe życie nieruchome w roli biżuterii lub ozdoby na półce. Dołączone są dwa przewody by można było karmić kota i by mógł się wypróżniać. Jak chory musiałby być umysł który to wymyślił? Biedne zwierzę pozbawione możliwości jakiegokolwiek ruchu, obserwuj świat zza szkła, nic nie może zrobić i tak upływa czas. A ono się męczy i męczy. Godziny, dni, miesiące płyną a ono siedzi w słoiku w tej samej pozycji, czekając na zbawienny zgon. W sumie ciekawa koncepcja, proponuje również robić to z małym dziećmi, będą sprawiać mniej kłopotu. Są jakieś opory? 
A to czemu... ? 

***  Mógłbym tu jeszcze długo wymieniać przypadki bestialskich zachowań i wymyślne tortury, takie jak zawodowy norowania w Polsce, gdzie w sztuczne nory wpuszcza się lisa, a za nim jamniki które w wąskich tunelach go rozszarpują, ale to nie ma większego sensu. Przedstawiłem powyżej galerie okrucieństw, spektakl bólu w reżyserii człowieka. Chorego człowieka. Można mi zarzucić, że nie płaczę nad losem krów, świń i innych zwierząt przeznaczonych na ubój. Ale w tym ostatnim słowie właśnie tkwi różnica. Krowy czy świnie są hodowane na ubój, od początku znane jest ich przeznaczenie. A jak tutaj pokazuje jak ludzie okrutnie są wobec zwierząt które wcześniej sami udomowili by były towarzyszami domowego ogniska. Nie mogę pojąć, jak chorym i wypaczonym trzeba być, żeby wymyślić i móc przeprowadzić takie tortury. Wiem, że mój felieton nic nie zmieni, ale przynajmniej powiedziałem co o tym myślę. Okaleczasz kota? Ja okaleczę Ciebie!

 

{c} 2005 maciek 'mati' OLSZAK
{p} & {c} 2005-2009 grupa BEZ DECH