»felieton | 'historia o cierpieniu, szczęściu, miłości, nienawiści... czyli historia o niczym'  dariusz perliński

 

***  Większość historii to historie o niczym, piszą się same, czytają się same i bardzo dobrze. Bo życie jest przedziwne i nieobliczalne w tym wszystkim jeszcze zdąży czasem być piękne (nie, nie, dla mnie ono jest zbyt brutalne). Dokładnie tutaj, w tym miejscu i w tym czasie wszystko się zaczyna, i dokładnie tutaj w tym miejscu wszystko może się skończyć, jeśli tylko zajrzymy od razu na koniec... możemy też zostać na samym początku pomimo tego, że się poruszamy- to rzecz najgłupsza i wcale nie łatwa. Możemy wracać, ale we wracaniu nie ma ani nic ciekawego ani... w ogóle wracać się nie należy, nudne to jest i kończy się zawsze tak samo, bo przecież inaczej nie może. 

***  Można natomiast wspominać (wracać myślą) i to już czynność o wiele ciekawsza, wszystko nabiera innych barw i robi się bardziej swojskie. Z tą swojskością trzeba jednak uważać, bo można zdrowo naprzekręcać 
i będziemy mieli do czynienia nie z wspomnieniami, a aż z fantazjami, najgorzej jest przecież idealizować (nie wiem jednak dlaczego...). Można też odwiedzać. Odwiedziny są jakąś tam forma powrotu, ale na pewno nie będą powrotem jeśli nie będziemy o nich w ten sposób myśleli (ileż to rzeczy rozgrywa się tylko w naszej głowie). Wrócimy jednak do tu i teraz czyli do wszystkiego... niczego... 

***  Wielowymiarowa postać może błyskawicznie przerodzić się w coś zupełnie płaskiego, wystarczy źle przeczytać, lub nie doczytać (unikam słowa interpretacja) jeden jej fragment i koniec (ileż to rzeczy rozgrywa się tylko w naszej głowie!)... mamy kogoś, a raczej coś zupełnie innego (nie koniecznie od razu płaskiego). Czy jest coś lub ktoś co powie nam czy dobrze przeczytaliśmy? Chyba tylko nasze samopoczucie, ale i ono często w takich wypadkach zawodzi...,a może ten co to go czytamy... tylko znowu możemy go źle przeczytać.... To samo tyczy się postaci zupełnie płaskich. Weźmy skomplikowanego czytelnika (powiedzmy jeszcze o jego szczególnej wrażliwości, czy też nadwrażliwości) i płaską postać, którą aktualnie czyta. Oto i zrobić z niej, nasz kochany nadwrażliwiec może, skarbnice myśli wszelakich i tak to jednowymiarowa kanalia (nie musi być to od razu kanalia, ale przeważnie jest) zdaje się straszyć potworną głębią myślenia i odczuwania. Wartka akcja może się stać powolnym umieraniem, jeśli tylko mamy odpowiedni nastrój (dobry rzecz jasna) i na odwrót. 
***  Mówi się przecież, że od miłości do nienawiści jest malutki kroczek... hmmm te sprawy zostawię mądrzejszym (bardziej doświadczonym raczej). A najważniejsze żeby się w tym wszystkim nie pogubić (ileż to rzeczy rozgrywa się w naszej głowie!!). I niech mnie jeszcze ktoś raz powie "oni są wszyscy tacy sami"!
"Tak?" odpowiem. 

 

{c} 2005 dariusz PERLIŃSKI
{p} & {c} 2005-2009 grupa BEZ DECH