»felieton | 'z cyklu o... pokorze, dumie i maskach'  kamila kremer

 

***  Brak pokory uświadamia się człowiekowi za późno. Najpierw przestaje się go lubić. Następnie słuchać 
i reagować na komentarze. Nikt nie wpadnie na pomysł zwrócenia uwagi. Zasygnalizowania, że duma i zadarty nos są zbyt widoczne, kłują w oczy. Potem jest za późno. Pokora zawstydzona, ze spuszczonym wzrokiem pojawia się w człowieku na samym końcu i ze świadomością, że jest okropnie spóźniona. Jak ma spojrzeć przed siebie? Jak odpowiadać na pytania i uśmiechać się kiedy wszyscy wokół wiedzą, że teraz to już nie ma znaczenia…? Jak pokazać, że się jest autentycznym, szczerym czy… pracowitym? Czy jest sens? Po co? A co najważniejsze: co dalej?
***  Naprawiać sytuację czy brnąć dalej, tylko pokorniej? Przepraszać? Nie wydawać komentarzy? Przytakiwać 
i głupio się uśmiechać? Zapanować nad emocjami, radzić sobie lepiej ze stresem. Widać, że plan działania można opracować… a nawet zastosować. Tylko w co wierzyć? W nieuświadomione hrabiostwo czy niedowartościowanie? Swoje wrażenia czy otoczenia? Zadawanie pytań może być czyjąś specjalnością, ale to podłe zarazem, bo 
w takiej sytuacji nic więcej nie da się zrobić. Łatwo jest przykleić sobie uśmiech i nie reagować na niesprawiedliwość czy podłość innych. Robić swoje i nie zwracać uwagi, na obojętność i niedbałość innych? Hmm, można i tak. Zobojętnieć, olać, nie przejmować się. Ale czy wtedy nie jest się podłym tym bardziej?
***  Są ludzie, którzy niestety nie potrafią i muszą z takim kamieniem u szyi żyć. Zrobią wszystko dookoła, żeby tylko było zrobione, choćby to należało do obowiązków sprzątaczki, kasjera czy menedżera… Jak im przeszkadza, że coś jest nie zrobione, to sami działają, żeby było zrobione. Ale jeśli nie usłyszą jakiejkolwiek wdzięczności, to energia pryska, podłość pojawia się na twarzy i rodzi się niechęć do otoczenia. No bo w sumie jak można wymagać od innych tego, co dla nas jest oczywiste i proste? Przecież to oznaka słabości intelektu, kiedy mierzy się innych swoją miarką...
***  Zawsze można ubrać maskę i udawać – dobry nastrój, poczucie humoru (śmiech z dennych dowcipów). Udawać, że się nie zauważa niesprawiedliwości, lenistwa, zwalania obowiązków na innych. Przyklaskiwać fałszywości, jaka jest dookoła. Można to nazwać pracą w zespole, komunikatywnością – wtedy nabiera to moralności i usprawiedliwienia. Jest lżej, tylko wystarczy stosować maski w praktyce. Bez przerwy. Do znudzenia 
i mdłości. Aż osiągnie się swój cel (czyli CO?).
***  Dumo, znikaj w czeluściach zapomnianych cech osobowości; pokoro – dostąp piedestału bycia na gębie 
w postaci maski. Ironio, nie odzywaj się, cholero, bo tylko psujesz klimat. A dookoła płatki róż, słońce i radość na twarzach… 

 

{c} 2006 kamila KREMER
{p} & {c} 2005-2009 grupa BEZ DECH