PRZED UŻYCIEM ZAPOZNAJ SIĘ Z TREŚCIĄ ULOTKI DOŁĄCZONEJ DO OPAKOWANIA BĄDŹ SKONSULTUJ SIĘ Z LEKARZEM LUB FARMACEUTĄ. 
błażej j.klajza

ten krzak zapalił się samoczynnie
oparami wydzielanych eterycznych olejków
stwierdza biochemik

morze czerwone wysychało okresowo
a klimat niestabilny sprzyjał
przemieszczaniu się mas wody
klimatolog potwierdza

w oparciu o odkrycia naukowe
skondensowano pastylkę dla
wyczekujących na objawienie
tylko gdzie w tym wszystkim
zasada domniemania Boga?

 

OSTATNIE IGRZYSKA błażej j.klajza
po tamtej stronie duchy pokutujące
otwierają zjawiskową metafizyką
syndrom unieruchamianych mas
energetycznych astralnie

myśl nie potrzebuje wiz
swobodnie poruszając się po świecie
podświadomych wspomnień
hipnotycznych progresji

każdy jest godny zaufania
każdy kiedyś straci twarz
świat jest wolą
boskim działaniem dobrotliwego mistycyzmu
w zbiorze zamkniętym myśli

właśnie wraca bóg Orimposu
rozegrać ostatnie igrzyska

 

Cz.(y)M. błażej j.klajza
pożegnanie Cz. M.
Przecież jesteśmy tu tylko na chwilę
tak zwyczajnie zapełniamy brzegi
niczym śpiew skowronka nad zbożem
niczym wierzb płaczących ramiona
przemijamy wspomnień westchnieniami
falą od kamienia rzuconego w wodę

Przecież jesteśmy tu tylko na moment
jednym marnym mrugnięciem oka
jednym sękiem ledwo dostrzegalnym
ciszą wrzasku w skamielin półmrokach
Żegnaj mistrzu słowa ...
Żegnaj słów proroku ...


PIES NA TEMBLAKU
błażej j.klajza
nocnych zapachów świat czarno-biały
nóg tych od kolan mijanych
nosem przy gruncie lecz w gruncie rzeczy
pies na temblaku pijany

serce nie sługa nos nie atrapa
chińskich marketów zaplecza
obraz rozpaczy wielu kudłaczy
pies na temblaku człowieka

kundel niemyty pchły karton-buda
żal w oczach sierść przerzedzona
morda na łapy obraz rozpaczy
pies na temblaku tak kona

 

MARIACKA błażej j.klajza
Katowiczanom
od lampy skrzywienie
pomadki ust brąz kiczowaty
poświata między starym dworcem
a nawą główną

od bramy niedomycie
lub tunel pod torami maskujący
niedostatki wdzięków koronek
nadszarpniętych wiekiem

od węgierskiej tokaj
spływający kącikiem ust
w pijane szaleństwo rozpusty
między starym dworcem
a nawą główną

 

[c] 2004 błażej J.KLAJZA