ODKUPIENIA  piotr 'pio' głowacki
Przebaczenie
w otwartych oknach
W wirującym globie
rozśpiewanym skruchą
Późną porą nocy
Wyszeptanym wierszem
Przebaczenie
Na ogromie mojego rozchwianego
wykrzyczanego życia
Tylko jedno w nim światło
Księżyc
I wszystkie modły 
jakie ciągle wznoszę
O odkupienie grzechów
O zapomnienie
O wieczne przemilczenie


A TYLKO
  piotr 'pio' głowacki
Na zatłoczonych ulicach
ciągle jeszcze mnie widać
Widać moje różne od innych 
spojrzenie
Widać inne niż wszyscy 
zachowanie
i każdy przybiera moją twarz
By zatrzeć ślady przeciętności
A kiedy sam szukam siebie
nie ma ani odrębności
ani naturalności
Jest tylko w kłębek pozwijane
zwierze
Przestraszone tłumem ludzi
pragnących niewiedzy dziwaka


NIEOCZEKIWANE
  piotr 'pio' głowacki
Spojrzenie twoje w portrecie
mojego poruszonego serca
Powstaje przepych zmierzchu myśli
tuż po tym jak wędruję
po znakach danych mi
przez twoje powieki
Szturmem pochłaniasz części
zawstydzeń moich
po czym rozsuwasz moje ściany
Być może stoi otworem!
I od początku
jakgdyby z chęci powrotu
zostajesz od środka
Po wiek nieznany zgubnej miłości...
Odtąd półcienie ruchu 
i wzburzenia niespodziewanego 
krążą przez żyły rzeczywistości


Z LISTÓW DO ELIZY
  piotr 'pio' głowacki
(...)
nocą czytam stare listy
Sprawy publiczne odrzucają mnie
Walka z bólem, cierpienie i żal
To ciągle moi przeciwnicy
których znam i oni znają mnie
lepiej niż znam słońce
Moje zapisy chorego Ja-przyznasz
były liczne i nawet czasem
warte głębszego studiowania...
Tak mało radości-Elizo wiesz
w mych wierszach brakuje
promieni żywszych -takich jak świt
Nic w nich tylko ciemne smutki
w urnach moich schizofrenicznych
-choć jednak myśli...


DO WSCHODU SŁOŃCA
  piotr 'pio' głowacki
Jak ta noc zastyga...
Promienie księżyca, życie wyryte 
W pniu drzewa pod którym leżymy
Cicho obok siebie. Widzę, jak niebo
otula niepewne szaleństwo ciał
Silne słowa teraz poruszają moje serce
I oto jest ciemność-po naszej stronie
Jak w tą noc majową z ostatnich wspomnień
Ciągle patrzę w twoje oczy...
Obsesje moje już nie przeminą
I mógłbym tak umrzeć dla Ciebie z miłości
Jednak czarna otchłań ciągle chroni nas...
Później za górą dostrzegam czerwień 
Antagonisty-Słońca, który
niepewnie odkryje sekrety
Moje członki nie uniosą ciała, a Ty
w bezruchu nucisz na pożegnanie...
Nasz mrok ustaje! Złączeni, po raz 
ostatni do wschodu słońca....

 

 [c] 2005 piotr GŁOWACKI