MATYLDA  katarzyna 'shwedi' szweda
jakby przeczuwając żałobę 
zakładasz czarną sukienkę
związujesz włosy
widziałam jak pośpiesznie
wsunęłaś różaniec do kieszeni
nie wstydź się wiary
nic nie mów
słowa czasem lubią ranić 
wbrew naszej woli
lubią zapadać w pamięć
kaleczyć ją
lepiej przypomnij sobie
nasza starą huśtawkę
ukochaną dziecinną Matyldę
usiądź
rozkołysz się 
wiem
ja też ciągle chce dotknąć słońca


PROŚBA O NOCNĄ CISZĘ
  katarzyna 'shwedi' szweda
nocą się żywię każdym słodkim oddechem
i oczy od snu lepkie przyklejam do poduszki
jeszcze tyle cennych minut by gwiazdy liczyć
już prawie wszystkie je znam- zagubione mojżeszowe dzieci 

nie potrafię przebudzić się z sennych dreszczy
nawet wtedy gdy słońce rozplątuje promienie po bezczynnej nocy 
więc gdy wstajesz rano to błagam nie krzycz 
że kanapki do pracy nie leżą na stole


WUJ EDWARD O WOJNIE
  katarzyna 'shwedi' szweda
Spalony dom wuja Edwarda
już nie istnieje.
Szkoda tylko,
że nie udało się wynieść
z niego tego starego fortepianu
i obrazu Najświętszej Panienki.

Czasami jeszcze wuj Edward wspomina:
‘’Grałem wtedy pieśń,
grałem modlitwę,
a oni się bili i umierali,
żebym ja mógł spokojnie tworzyć.
Czasami lepiej było nie wiedzieć,
ale huk wojny odbijał się od ścian
coraz wyraźniej.
Chciałem być bohaterem,
a tym czasem kładąc się spać
nie zagasiłem ognia w kominku.
Szkoda tego obrazu i fortepianu.
Wtedy chociaż modliłem się i grałem.
Teraz?
Teraz siedzę i rozmyślam nad tym,
dlaczego fortepiany nie są wielkości pudełka od zapałek,
A obrazy zbyt święte,
aby je dotykać’’

 

CHLEB  katarzyna 'shwedi' szweda
wychodzę...
do miasta po chleb

zostawiam w domu żonę
i małego Jasia
(trzy razy już się poruszył)

będzie z niego dobry żołnierz

oni potrzebują mojej opieki
gospodarstwo
dom

chciałbym być przy porodzie

kiedyś Jasio dorośnie
wyjedziemy
już marzy mi się 
mała chatka z ogrodem

Marysia przy kominku
robi sweter na drutach
chłopcy grają w piłkę
dobrze nam jest
wiem to

teraz trzeba ostrożnie
najlepiej
być niewidzialnym
pomalutku
kochani... zaraz wracam

miałem kiedyś ojca

wyszedł...
do miasta po chleb


ROZMOWA Z CISZĄ
  katarzyna 'shwedi' szweda
zamykam się samotna 
by ciszą do końca przeistnieć
w każdym jej oddechu można dostrzec spełnienie
nie słyszysz?
a ona wbrew pozorom mówi do Ciebie
wskazuje drogę
popatrz niby taka święta

trzeba tylko dobrze się wsłuchać
mówię ci spróbuj
ale uważaj żeby nie obiecać wieczności
można ją zranić i już raczej nie przyjdzie
ciągle już tylko szum i krzyk 
a na końcu ciche pukanie do drzwi
zapomniałam...
przecież nie słyszysz

 

 [c] 2005 katarzyna SZWEDA