POMIĘDZY WĘGLEM A RAJEM  błażej j.klajza
sztuczne miasto - sztuczna rzeczywistość

gdzie Adam i Ewa kuszeni przez węża
największa dziura w europie
maszyny jak smoki - nie zieją tez ogniem
gierkowska sypialnia - bloki

kominów za miastem kilka kilometrów
do nieba sięgają czołami
w noc parą buchają chłodnicze pomniki
z żelaza betonu i stali

i kręci się jakoś bezperspektywicznie
kultury masowej koło zamachowe
smok jamę znów kopie - w połączoną całość
największej dziury w europie

a Ewa z Adamem wyciągają noże
wąż jednak cios im zadaje
tu w środku europy zawieszeni prawie
pomiędzy węglem a rajem

 

CYNAMONIUM  błażej j.klajza
do ciebie nadrealnie płynę
przy stole nakrytym wieńcami
na parterze kamienicy
noc założyła boa
podpowiada nieoswojone wersy
nerwowo zapala papierosa
pieści kolonialnym aromatem
sufit przepełnionej popielniczki

zapachniało cynamonem
na ulicy krokodyli

 

JAŚKI WĘDROWNICZKI  błażej j.klajza
jeść pić a między wersami w szczeliny
spękanych wieżowców wiatr buja na przewodach
kablowych telewizji porozwieszane slumsy
z pośredniaka nalewka za sześć złotówek

barman polej kolejkę to ci od niedawnego herbowej sali
przytułku jeszcze stać na nodze jednej jasia
wędrowniczka z kulejącym artykułowaniem prać
brudne reformy w cudzej pralce na raty

zbierając złoto na śmietniku szklanym
trzeciej strofy nie napiszę do końca

 

W(ó)C NARODU  błażej j.klajza
wódz narodu nie miał za grosz rozumu
puścił się jak stara dziwka na rączym rumaku
w stepy szerokie to one nie były
zaledwie namiastka po horyzont

zadziwiające są związki między panem
i jego zwierzęciem jakież podobieństwo
charakterów tylko pan na górze

wódz wziął się i zaparł w swojej nieomylności
podpisywanie aktów wyraźnie sprawiało mu radość
marionetka w każdym calu jeszcze sznurki zwisają
niezakamuflowane obróbką komputerową

zadziwiające że po powrocie
czytając drobny druczek przemawiał
z tym swoim białozębnym uśmiechem
stosunki ze wschodem mamy
...jak by to ująć ?
analne !

 

PORA D.R.O.P.S.A.   błażej j.klajza
ciąg dalszy ... nie wiem czy nastąpi

w górę serca wznosząc jego chwałę
spadli w czeluść rozciągniętą trwaniem
jak obwarzanki na szyi zjadane
z pozdrowieniami i z bożym ciałem
alleluja pod niebiosa wychwalany pan
w najczystszej postaci speeda
emanują aurą z sił niewyczerpani
rytmem drum and bass liofilizowani

pora dropsa ...

 

 [c] 2005 błażej J.KLAJZA