ŚWIAT MOJEGO PODZIEMIA  piotr 'pio' głowacki
Przekładając bursztyny
z miejsca na miejsce...
Słuchając na przemian:
Nina Simonne - Erykah Badu,
zmieniając tok myślenia...
Chcę iść dalej-zatrzymałem się!
Wiatr jak na złość ustał,
nie szaleje w uszach gwar
miasta za oknem...
Wiszę pod sufitem,
telepiąc się z zimna,
bez żadnej możliwości kroku dalej.
Tutaj... nieustannie!
Na podłodze rozsypane notatki
pokryte kurzem zamyślenia.
Brak odwagi, by upaść...
Czy się podniosę?
Sterta książek na parapecie,
pod oknem, pod stołem.
Czy znudzi mnie poezja?
Ściany wyklejone starą fotografią,
kilka cytatów,
słowa powycinane z gazet...
Wciąż nic!
Upaść-nie upaść?
Jak pójść dalej?
Dokąd?
Afryka za daleko na piechotę.
Tu mój świat dzikiego podziemia!
Nie boję się zmian,
lękam się tylko, tego co gorsze.


ZA ZAMKNIĘTYMI DRZWIAMI
 piotr 'pio' głowacki
Jeszcze, zanim wyjdziesz,
chciałem Tobie powiedzieć,
że noszę Twoje zdjęcie w portfelu.
Widziałem, kiedy spałeś,
jak mało przypadkiem znaczysz...
Nie pamiętam naszego
pierwszego razu tak, jak
Ty go zapamiętałeś, ale
kiedy popołudniu czytam
coś Gide'a, mimowolnie
dostrzegam Twoją analizę...
Wszystkie za i przeciw
kolejnemu położeniu się spać.
Kiedy wypijasz ostatni łyk kawy,
zawsze z mlekiem,
desperacko odpalasz papierosa
i suniesz dym w moją stronę,
wtedy dobre słowo nie wystarczy...
Przestraszyłem się trzaskania drzwiami,
zamknąłem oczy na chwile,
a kiedy już odszedłeś
dość daleko, bym utracił
Ciebie z pamięci, wstałem
upuszczając książkę na podłogę.
Wszedłem do sypialni i jak
zawsze po zamknięciu drzwi,
podniosłem podkoszulek...
I wiesz co?
Pachniał, jak nasz pierwszy raz,
zanim utraciliśmy głupią
zdolność zapamiętywania...


ZBUDZIŁ MNIE
   piotr 'pio' głowacki
Zbudził mnie sen...
Otworzyłem oczy, by sprawdzić,
czy leżysz obok mnie...
Zegar głośno uderzał wskazówką
o kolejną sekundę bez Ciebie.
Zacisnąłem mocniej zęby.
Wspomniałem o niedopowiedzeniu.
Przypomniałem sobie Twoją twarz
podczas podróży w niezdobyte.
Twoje krzywe zęby i kucyk...
Stanowcze dłonie i ramiona.
Ta szybko przeze mnie 
ukochana rozkosz...
Uśmiech i ciągłe nienasycenie.
Pragnienie zepsutego zegara.
Pragnienie nieprzemijalności.
Silna potrzeba zatrzymania się.
Kiedy usłyszę Twój głos,
uwierzę w prawo wypowiadania się.
Zależy od Ciebie moje słońce,
choć i w deszczowy dzień
przy Tobie nie będę się bał.
Chcę pozwolić swojej duszy
zbiec z Lublina w poszukiwaniu
śladu Twojego o mnie wspomnienia...
Śladu po nas zostawionego
w czasie, którego nie potrafię,
chcąc całym sobą przywrócić...
Potrzebuję Twojego oddechu
na dzień dobry i dobranoc...
Kiedy trwasz we mnie,
odżywa boskość nieposkromiona,
trzysta kilometrów od Ciebie
owiana tajemnicą,
skojarzona z mitem,
którego wyuczyłem się na pamięć.


ZUPEŁNIE NIEDOSKONAŁY CZŁOWIEK
    piotr 'pio' głowacki
Jeśli ktoś zapyta?
Wstyd ukryję w swoim szaleństwie...
Już tylko oczy niepohamowanie 
swój smutek porzucają.
I cóż to znaczy
niewidocznie przemijać?
Zebrano doświadczenie
z pola życia
i niby miało mnie ono
czegoś nauczyć...
"Ja realne"- spisano
w nieznanym mi języku.
Od dawna słucham
z niedowierzaniem,
że tak bardzo żałuję 
ostatniego zachodu słońca!
Żałuję chwili,
kiedy "ja idealne"
skonało tuż przy moich stopach...
Skrywam obłęd w dłoniach,
aberracje wciąż się mnożą...
Zsuwają się ściany,
tańczące dla mnie
dziś żałobny taniec,
choć muszę wiedzieć,
że jeszcze nie umarłem!
Ja! Zupełnie nieznane...
Więc, jeśli ktoś zapyta,
odpowiem, choć serce
na części rozdarte...
Odpowiem, bo cóż to
znaczy żyć?
A to właśnie ja
-zupełnie niedoskonały człowiek.


ZAPYTAŁEM SIEBIE
    piotr 'pio' głowacki
(Poezja samobójcza)
I kiedy już będę wątpił
w zgodę, która mogłaby
wybawić mnie ze świata
zbyt dobrze zapamiętanej
przeszłości,co natrętnie
wchodzi w moje sumienie...
Czy będę potrafił iść
choć jeden cal dalej,
aby minione chwile 
jednak pozostały w tyle?
Czy będę wytrwały, by
przetrwać w milczeniu
kolejne samotne lata?

I kiedy już będę wątpił
w wiarę, która mogłaby
wybawić mnie ze świata
zbyt mocno znienawidzonej 
osobowości, co rządzi się
choć powinienem nią władać...
Czy będę potrafił udawać,
że całe życie przeżyłem,
zupełnie tak, jak je zaplanowałem?
Czy będę wytrwały ,by 
brnąć w swą zgubę,
bo niby tego odwiecznie chciałem?

I kiedy już będę wątpił
w życie, które tak kochać
miałem... czy starczy mi 
sił, by raz choć jeden
zdecydować za siebie?
Czy nie zabraknie odwagi,
gdy z żył mych krew
popłynie? I czy, nie
zechcę udawać wtedy,
że jednak dobrze mi się tak żyje?

 

[c] 2005 piotr GŁOWACKI