|
***
emma-o
stoję natchniona nad
krawędzią życia mojego
białego, sypkiego, pustego
jak ten proszek
śmierci, śmierci przynieś!
by uśmierzyć ten ból...
czy to możliwe byś była
tak głucha, o bieli cudowna?
naprawdę nie słuchasz
naszych skomleń codziennych?
i raju nie przynosisz?
Ach, biały obłoku
biała nadziejo
biała oszustko
Damo serca mego
teraz to ja na usługach twej woli

***
emma-o
gdy szal twój biały owinie
moje ciało
nie będę czuła własnej śmierci
bo tylko głód we mnie żyje
i kiedy znów w głęboką rozkosz popłynę
nie czując pustego fotela i pustej szklanki mleka
ucieknę w świat śmierci, gdzie celem
jest jedno: powrócić do życia

***
emma-o
Co jest za mgłą niebieską?
Czy to życie na mnie czeka?
W morzu gwiazd nie czując cienia
żyć tak, by nie ranić.
Butelka wina wraz z nowym objawieniem
O, Wielki Boże, pozwól mi w Ciebie uwierzyć!

***
emma-o
Do głuchego krematorium wkroczyłeś
nie mając nic na sumieniu
tupot małych nóżek to wielkie przekleństwo
jesteś tak czysty jak umysł mój
Malujesz w nim fałszywe dobro
zrozum, nie zbawi nas piękna chwila na plaży
a miłość nie jest uczuciem duszy
lecz ciała
jutro porozmawiamy
jak dorośli

*** emma-o
Wszystko będzie ze mną dobrze
Nie martw się
W kieszeni mam garść suszonych liści
które mnie obronią od szelestu
papierków po cukierkach
Czy coś jest niejasne?
nie? więc możemy dalej wędrować
pustynią wśród pereł o kolorze deszczu
W dziecięcym kinie wschód słońca nadal trwa!
może wybierzemy się tam?

[c] 2005
emma-O
|