SEN O JEDZENIU  angel
mówiłaś coś 
o jedzeniu, 
to nic, 
że północ goni nas, 
znów biega po domu 
nago i na palcach. 

Jeśli chcesz 
pocałuj mnie w nos, 
bym poczuła 
słodki zapach życia, 
jak silikon 
wstrzyknięty do Twoich ust. 

Za rękę ciągnij mnie, 
jak misia Jasia 
i jego siostrę Irminę, 
po schodach, po schodach 
i na twarz. 

przy lodówce stań: 
lewa ręka, 
prawa ręka, 
mięso w garść 
i mnie karm: 
za mamę, za tata, za brata i za sąsiada. 

Dotknij mnie, 
nie kłam że to tylko sen, 
nie wypominaj 
coś za coś musisz dać. 
nie budź mnie 
w porach niedozowlonych, 
a w dłoni 
zamiast mięsa 
suchy chleb 
suchy chleb.


OSTATNI
  angel
jesteś mi 
oceanem 
w którym chcę się utopić, 
po końce złamanych 
paznokci u stóp, 
i nie ważne 
że z kanonem niezgodne, 
otulanie pięknem śmieci. 

syn Boga wyrodny; 
przypadek 
przypiął nam łatki: 
'miejsce zarezerwowane' 
i trzymał na zapleczu 
nie-ba 
jako towar na eksport. 

miałeś jechać do Japonii, 
jako nagroda główna 
konkursu wieszaków 
'uśmiech roku', 
a ja byłabym eksponatem 
w muzeum serca. 

Gotowi do lotu, 
tęczówkami ustawieni 
w przeciwną stronę, 
wyciągamy przemarznięte dłonie 
szukamy na oślep. 

stoimy 
przyklejeni twarzami do siebie, 
a nogi wyciągnięte 
gdy mija nas noc, 
noc potyka się o nas, 
o strach przed porankiem 
strach.

 

[c] 2005 angel