PARAKWASY błażej j.klajza
Bory słowiańskie
snem magicznie napiętnowany

dębem silniejszy wprost proporcjonalnie
przeżywa swą potencję seksualną
zakorzeniony w duchowej koncentracji wiecznie zielonej sosny
w więź pokoleniową od niepamiętnych czasów
sił witalnych bez rozkładu ciała sprowadzaniem deszczu
modrzewia gałązką chroni życie topolową tarczą

wiąz w żywiole ziemi z elfem porozmawia
jako dziecię zwinny elokwentnie dążył jak jesion
w symbole trwałości istnienia wieszcze sny czytując
nie pamięta jakim w brzozie uzdrawiając czynił
cud miłości do istoty żywej wierzbą odsączając
kobiecości wonie osuszone łzy przyniosą ukojenie 

 

STACJA błażej j.klajza
RP

oto poseł "rzeczypospolitej" w pełni władzy umysłowej
składa oświadczenie - jestem synem boga wszechmogącego
różnej maści - bo muchy były czerwone
niespodziewanie obciął krawaty gościom strudzonym
bezpośrednio stracił ludzką twarz
miłość na drodze ustawicznego prawdopodobieństwa
śpi podczas pracy - pał gumowych "elyt"

oto poseł w oślej masce ku czci dionizosa
wydobywa z pokładów niezłomne przekonanie
że sport to zdrowie - autor wyraża zgodę na przedstawienie
jeśli tylko zagrają murzyni - różnej maści

w przypadku sprawców grabieży
szyny prowadzą donikąd 


HARAKIRI FUJIYAMY
błażej j.klajza
liberalnym bądź na co dzień słoniem z trąbą
w stronę szyby niekoniecznie w twardym wzwodzie
zwódź demokratycznych przyłbic kiełbie
we łbie kamikaze soft-propagandowe macki
marionetce urwać nóżki potem rączki i w łeb palnąć

brawo klaka origami harakiri fujiyamy
zielonego waszyngtona plus podatek od pidżamy
i tak kręcisz się Macieju w koło wora z kotem Ha'tor
po drabinie z kaczym kuprem pnie się
prestidigitator 


MĘŻCZYŹNI SĄ KAŃCIAŚCI
błażej j.klajza
...ponieważ wszystkie rogi lucyfera kończą
się w okrągłościach
płci przeciwnie ukierunkowane - czyżby?
jedności nie sposób wytłumaczyć słowami

poeci wiedzą - każdy pierwiastek
w określonym miejscu - każde miejsce
we śnie mendelejewa
oskubany kurczak ze wszystkich feromonów
w zupie podprogowych przekazów
zawsze znajdziesz kretyna pożądającego
większej siły - pacyfikacji

wszyscy jesteśmy dziewczynkami w pierwszym trymestrze

...ponieważ dowcipna natura
przyprawia penisy kobietom 


MERRY KICZ-MAS
błażej j.klajza
znajduję punktu odniesienia
drzewka pstrokato naburmuszone zza zaułków
jak dzieci spoglądają kolorowe mikołaje
nie jak kiedyś biskupi purpurowi
zielony od ery oranż w barwach idei
a niebieski to prosto z nieba od stwórcy najpewniej

a mnie żal słowiańskiego snopka w rogu
postnej wyżerki na dwanaście przystawek
świętości i komety z betlejemskim ogonem
kiczowatych króli czekających by oddać pokłon
a tura najbardziej kłapiącego drewnianą paszczą
choć po narodzeniu został się tylko kij

nie ma już takich zim jak kiedyś

 

{c} 2006 błażej j.KLAJZA