|
KIEROWANA
PANSPERMIA I MASZYNA CZASU błażej
j.klajza
prehistoryczny model z dodatkowym wyposażeniem
{najpierw należy przeprowadzić weryfikację obserwacyjną
potem zakupić towar po promocyjnej cenie}
bo jeśli chodzi o bezpańskie twory międzyplanetarne
ktoś był na tyle miły że wycelował jeden w ziemię
a teraz mamy tego skutki
robactwo
ale nie ma tego złego
jak mawiała babcia nieboszczka w przyziemnych wyjaśnieniach
funkcjonują objaśnienia jeszcze bardziej przyziemne
a kulki formują się same
choć czasami wydaje się jakby ktoś odpalił tego grata
i kształtował rzeczywistość w artystyczny sposób
{jutro lecę do Kopenhagi albo na inny koniec świata
odczytywać runy, kamienne kręgi i twarze zbłąkanych gości
wymykających się ludzkiej wiedzy powszechnie i systematycznie}
z resztą nowy obraz świata piszą co rok zbożowe kręgi
a powieści futurologiczne dojrzewają jak gruszki
na wyimaginowanych wierzbach specjalistów
od specjalnych efektów transgenetycznej synchronizacji
może to nie byli Oni najprymitywniejsze formy życia
z technologią pól magnetycznych - ma się rozumieć
i może nie jest prawdą akademicka wersja gwiezdnych wojen
sprzedająca osobliwości natury miłośnikom egzotyki
jak błyskotki rdzennym mieszkańcom za bezcen
bo przyroda lubi grać z nami w kulki

MIĘDZY INNYMI, ALE O TYM WŁAŚNIE
błażej j.klajza
przyjęło się brać koleje losu jak lecą
których logiki nie zrozumiemy
niewiele wspólnego wynika z
konsekwencji
konieczności
chodzimy
emanując bezmyślne wektory
negatywne efekty wielkich karier
a
istota boska produkuje zarządzenia
lokalnie
po czym budujemy ziemskie {wszystko}
między innymi sprawiedliwościami

RÓŻOWA ŁAZIENKA
błażej j.klajza
a i jestem rozwrzeszczanym szczeniakiem
co spija miód z wypocin starych
a i jestem gówniarzem - żebrakiem
minus w plus połączonym do pary
a i jestem kurwą na rogu
wypachnioną tysiącem odorów
nie sprzedajną - chwała Panu
nieskażoną mackami wyborów
a i jestem
jestestwem, logiką, siłą rzeczy
nieokiełznaniem
introwersją
inwigilacją
i różową łazienką
starych panien
post scriptum
wibrującą maszyną doznań
Poznań dwa tysiące sześć
kapelusz i trochę drobnych

KILKA SŁÓW O TATUŚKU
błażej j.klajza
zamiast chleba naszego powszedniego pałą po nerach
a choinka i tak zapłonie wszak narodził się syn boży
nie pierwszy i nie ostatni raz - mówił z zaciśniętymi zębami
dzieląc się opłatkiem namoczonym w winie
cholero jedna nóżki daj w galarecie niech szumowiny opadną na dno rosołu
tam się zgotują i zresocjalizują makaron wijący się
niczym wąż pośród płuc świata odkrył niepodważalną rację jestestwa
k woli przypomnienia
on - znaczy tyle co trzecia osoba liczby pojedynczej
mianownik znaczy się rodzaj męski zarost tu i ówdzie i wystający
człon w okolicach niższych niż wydepilowana klata
grubo po północy wymuszony uśmiech - oddech - w ręku
wyświechtany bukiet chuj wie czego ale tulipany
kochanie wróciłem nie za specjalne ojcze nasz któryś
był w barze

UŻYWAJ WULGARYZMÓW CZYLI POJEBANA ODMIANA PRZEZ OSOBY
błażej j.klajza
ja - intuicyjnie mówię o sobie w superlatywach
niepozorny wzór rylcem po ego
niepowtarzalność wewnętrzna
ty - odwrotność moja w punktach widzenia
przekombinowane jestestwo
prawdopodobieństw odbicia
on - niezamierzony przyczynek rozsypania
piżamka w słoniki na dupie
a dupa powinna być moja
ona - przewlekła zabawa kolejarza
rozłożona na każdym blacie euforia
rozkokoszonego kutasa
ono - bieżący problem przeludnienia
znak emancypacji ciężarnego samca
fantomatyczna projekcja ejakulacji
my - jakakolwiek forma niedokończona
wzajemnym sprzęgnięciem pozycjonowania
co bóg złączył człowiek niech...
wy - świadkowie kotów niejednorodni
transkomunikacji czynniki względne
nic nie jest takie jak się wam wydaje
oni - gdzieś skądś spoglądają
w mniemaniu nadinteligencji szeptają
jakie to wszystko pojebane...

[c]
2006 błażej J.KLAJZA. |