|
SENSUALITY
błażej j.klajza
Adela zwykła mawiać
- z tym sprzętem zawojujesz świat
wojowałem
smukłe jodły padały pod moimi
silnymi dłońmi
wdzięczne brzozy wzbraniały się
na chwilę by w moich ramionach
polec niczym dziewice podczas
inicjacji
czasami i runął do mych kolan silny dąb
lub grab nieco rozkosznie połechtał
wtedy Adela wychodziła z siebie
i stawała obok
niekiedy między młodymi sosnami
uwijałem się tak szybko przycinając
niewinność na wysokości kolan
czując radość dopieszczałem każdy szczegół
Adela przysiadała często
na piknikowym obrusie w kratę
i zerkała ukradkiem na moje
spocone ciało
- jakiś ty piękny ponętny - mawiała - nic dziwnego
że one takie uległe
potem z rozmarzoną miną nalewała kawę do kubka
czasem Adela miewała wątpliwości
bo oto daję rozkosz
dotykiem doprowadzając do śmierci
jestem drwalem

TRZY
KROPKI DO NIEDOPOWIEDZENIA
błażej j.klajza
że w szpilach - to mnie nie obchodzi
pod ścianami stały łóżka z pacjentami
najbardziej koszmarne z koszmarnych
jak życie w tym popieprzonym kraju
nasz koniec...
koniec kiedykolwiek...
że apokalipsa - to nie moja przyszłość
oczywiście eksperyment i tak przeprowadzono
niestety jak do tej pory - w prymitywnej formie
medytowałem...
opcje wizualnie...
że grzeszę - to życiowa mądrość
tamtego dnia do zabawy włączyła się czyjaś żona
klasztor kilka lat później zamknęli
kierowca skończył wcześniej swój przebieg wydarzeń
zostawiły...
te twoje pierdolone anioły...

SYNDROM
NIEDOPCHNIĘCIA błażej j.klajza
wyobraża sobie płonącą pochodnię
miedzy słonecznikami holendra
szkocka krata na dywanie zielonej otchłani
nadgryzionym jabłkiem pierworodnego grzechu
soczyście kwili rozkładając ramiona w geście zwycięstwa
głębiej w jaskinię gęsiej skórki
odchylonej szyją ekstremalnie w tył zaczyna
przeć lokomotywa wierszem
przyspieszonym monotonnym stukotaniem
skrzypiącego posłania
w nieświadomości obłąkańczo szukającej
pierwszego z doznań na spisie miłości
krzyk przerażenia
zagubiła w czeluściach siebie
punkt odniesienia nie rozbudzonej erotyki

KOPRO
błażej j.klajza
tak bardzo chciałbym zlizywać jej ślinę
i wieprzowiny łajnem się smarować
każdą kropelką pochwy wydzieliny
kubki smakowe w niej rozsmakować
tak bardzo chciałabym lizać twoje prącie
i koński nawóz na piersi nakładać
i krzyczeć w lesie szybciej gnoju gwałć mnie
maseczkę spermy po twarzy rozmazać
tak bardzo chcielibyśmy prze(anal)izować
fakturę swoich błon śluzowych ciepłą
w basenie szamba tydzień kopulować
tyle że inni zgotują nam piekło

SPIERDALAJ
błażej j.klajza
bo największą sprawia ci przyjemność
uniesienie kolan powyżej głowy
orgazm łechtaczkowy
i najśmielsze chrześcijańskie medium
ni kamera obskura nie wyperswaduje
znów owulujesz
na zakręcie z niemiecka
powiewa transparentnie w grochy białe
czerwoną szturmówką ze skrzydełkami
tak cienka jak wzorzec milimetra pod Paryżem
szyfonowa kiecka
luksusowa limuzyna opłacona deputatem tylnej kanapy
parkingowy z Bundestagu milczy
przeliczając słowa na walutę wymienialną
ssij mała obciągaj Ohio nie Kazachstan
spierdalaj

[c]
2006 błażej J.KLAJZA. |