 |
W RUINIE TEGO DOMU
piotr 'pio' głowacki
Skryła się w lewej kieszeni.
Rozpacz z miejsca przemija.
W chatce na kurzej łapce,
kurz zalega miesiącami smutku.
W dłoni zapalniczka gotowa,
by światło w tunelu rozjaśnić.
Idź spokojnie wybojem życia.
Krzesło się złamało
i kwiaty choć zwiędły,
lampa zgasła wcześniej,
to przecież ręce dały wiarę,
że chatę w dom odmienię
i rozpalę na wieczór piec,
wodę zagotuję i ziół zaparzę,
by dać Ci uśmiech dnia
i schronienie w moim sercu,
a w tej kamienicy dnia pierwszego
pocznę z siebie Eden,
byś miał dokąd wracać
i czuć ,że powietrze tańczy,
a ja zawsze tu jestem i będę
w bezpieczeństwie zaangażowania.

Z UPADKU CIAŁ POSTSŁONECZNYCH
piotr 'pio' głowacki
Jestem Ikarem
i powtarzam upadek,
choć w nadziei się wzniosłem,
a przyszło mi polec.
Jestem lżejszy niż dawniej
z powietrznym uściskiem w dłoni,
z promieniami słońca w środku,
przecież wznosiłem się...
Jestem poległym Ikarem,
upadłym w morzu ognia,
ze zgaszonym słońcem zamiast serca,
z pustą przestrzenią w palcach,
bez nadziei,
bez Ciebie upadłem tu.

MATULU piotr 'pio'
głowacki
Oj matulu, matulu,
gdy tak chodzisz po tym domu,
z tym bagażem smutku,
zebranym przez życia czas,
patrzę cicho, bo sama nieść chcesz.
Oj matulu,
gdy spowita bólem serca,
w łuk nieboskłonu odziana,
całym sercem zrozumieć chciałaś,
milczałem w izbie zdenerwowania,
a Ty matulu kochana,
całe barwy radości zebrałaś,
ze wszystkich sił swoich
i świeżym spojrzeniem kochałaś,
przez wszystkie jesienie i zimy,
które matka chrzestna - Natura
mi za młodu ofiarowała.
Oj matulu,matulu,
gdy tak szlochasz po kryjomu,
w ciszy poznaję trud Twój,
a w uśmiechu, gdy na mnie patrzysz,
szczęście kwitnących jabłoni roztaczasz.
[c]
2006 piotr GŁOWACKI |