|
WERNIKS
błażej j.klajza
mam dwa koła i dwie ręce
mam uczucia nie mam uczuć
i nic więcej nie potrzeba nie należy się nie wolno
wegetować jak bez windy chciałoby się postulować
o poprawę rzeczy naszej pospolicie pospolitej
popularny w zębach smoła
pełnosprawny żul parkowy z puszką
zbieram na wydanie nowych kartek zapisanych
przegoniony z wystaw modnych
poeta niedoceniony jakże mogli tak traktować
oszczerstwami praniem brudów
wyciąganiem z kart historii moich świętych
białych plam z prześcieradła ku pamięci
byłych i obecnych dam
mam na mięśniu skazę -zawał i nie pompowany stres
idealnie się odradzam niczym feniks
młody bóg a werniks jednak

PONIEWAŻ
KTOŚ KOGOŚ ZNAŁ... błażej j.klajza
dziś swoisty człowiek instytucja
poczytuje za wielki zaszczyt
przepoczwarkowanie się w motyla
wczoraj ten półgłówek
nie będąc nawet reżyserem
miał dwa widzenia tak od niechcenia
na haju albo w alkoholowym widzimisię
lub gdziekolwiek indziej rżnąc cuchnącą prostytutkę
zobaczył przyszłość metafizycznych emanacji
konwulsji i litry spływającej po nich spermy
po nektar z kwiatka na kwiatek
z liścia na liść gnić pić pięknym być
podstawowych odruchów prokreacyjnych
byłe szybciej - kilka godzin - po motylu
tak łatwo połamać wszystkie szczebelki

PONIŻEJ
PASA błażej j.klajza
jak to w bajkach bywa kopciuszek staje się królewną
nosi różowe sukienki i koronkową bieliznę
zajada się marcepanem i przesypia całe wieki
na setkach poduszek w łożu o jedwabiście miękkiej tapicerce
jak to w bajkach bywa bohater mniej pozytywny
chce zniweczyć sielankę jakimś podstępem lub
w sposób mniej drastyczny szepnie słówko tu i ówdzie
rozpoczynając cykl nieprzewidzianych w skutkach zdarzeń
i nagle za górami za lasami powódź trąba powietrzna śmierć
co prawda iluzoryczna i nie na zawsze i choć sto lat to szmat czasu
to tylko jeden rozdział a po nim następuje zwrot akcji
w tym jedynie słusznym kierunku żyli długo i szczęśliwie
a poniżej pasa słodycz z nutką goryczy

BANALNE
PORÓWNANIA Z PODTEKSTEM PRZEBRZMIAŁEGO
ECHA
HISTORII LITERATURY błażej j.klajza
to zwykły tekst bez formatowania
wysłany na pohybel wieszczom wplątane w głoski
banalne porównania z podtekstem przebrzmiałego echa historii literatury
i biblii poetyckiej inkwizycji
na stos rzekomy poeto wśród wielu innych rzekomych
co z diabłem nad dachami Arbatu
płyniesz jak po oceanie w piekielną otchłań niebytu
niech mgły staną się przejściem do innych wymiarów ułudy
bez formatowania

DYLU
DYLU błażej j.klajza
dylu dylu na badylu
z fujareczką pasać owce w cieniu wierzby
chmury liczyć pod słomianym kapeluszem
patrzaj zając czmych przed lisem
uciekł w innej chmury pianę
od obłoku do obłoku
i ze szczęścia tak pijanym że się nie chce
wracać do dom cóż by świerszcz na skrzypkach zagrał
smętne rondo biadolino
dylu dylu z fujareczką
skowroneczku z czerstwą miną
wieczór szybko gwiazdy rozsiał i zaprasza
na kolację przy księżycu na pachnącej latem łące
dylu dylu pastuszkowi serenady grają trawy
od poranka do poranka
jakże błogo w tej beztrosce
zgiełk za górą w wielkim mieście
tutaj cisza
cicho jeszcze...

[c]
2006 błażej J.KLAJZA. |