Z PRZEDJESIENNYCH POMYŁEK  piotr 'pio' głowacki

Powoli odchodzi razem z zimnem pełne 

ciepło i zziębnięty, od już zostaję sam.

Dzień zasnął jakby nigdy nic, a noc

arogancka wchodzi i wszystko przywłaszcza.

 

Odchodzi szybko całe ciepło błogie

i mija sierpień słodki tworząc przestrzeń,

bo przyjdzie jesień i jesienna depresja,

w to miejsce dobrego czasu, co odszedł.

 

Gdybyś mnie kiedyś miał przestać kochać,

powoli zniknij razem z letnim ciepłem

i szybko - nagle mnie zimnem obarcz,

bym więcej jesiennych błędów nie popełniał.

 

Z OKIEN LISTOWIA  piotr 'pio' głowacki

I choćbym się wyrwał z tej ciężkiej mgły,

co stoi w gardle i oczy przesłania całkiem.

I choćbym już więcej nie płakał rosą poranków

chłodniejszych niż te, ostatnie przed zmrokiem.

 

Byłbym brzmiący na niebie i ziemi - głośniej.

 

Jeślibym rozłożył ramiona odważniej

i złapał w objęcia wszystkie te cienie,

wyrzekając się jeszcze szczęścia,

co płonie wolniej w myśli amfiteatrach.

Jeślibym schwytał w garść litość

i stanął dumnie u podnóża cieni,

a mięknąc, donośniej bym płakał

złapany w sidła złudnych wyobrażeń,

jak żyłbym dalej w pojedynkę?

 

Czy trwałbym dalej na ziemi i w niebie

wiedząc ,że już nie spocznę?

 

W oknach mojego rozchwiania, w tych listach

moich oczu, piszę po kryjomu,

a usta do papieru przykładam i niosę

wspomnienia na rzęsach, trzepocząc

bardziej nieśmiale niż dotychczas,

bo dla nikogo już nie piszę odtąd.

 

Zmrok ospałości czarnego kota,

co spojrzy na szaloną dłoń, gdy mocniej

ściśnie pióro, wytrząsa mnie ze snu na jawie.

Ten rozlany kałamarz co ospale złudzenia 

zatrzymał na dowodzie uniesienia.

Kota oczy zielone, błyszczeją mrużone,

bez strachu spojrzy jeśli trzeba, a cienie 

przytulają mnie i jestem w ich ramionach.

Wyślę sobie listy polecone!

 

Jeślibym zanurzył się cały, powtóry w sobie,

pozbawiony pozorów, wszelkich podtekstów,

pełen westchnień i wzruszeń  co karzą mnie 

rozpacza po stracie czegokolwiek co było,

nim zgubne cienie wiekuiste objęły mnie,

czy pisałbym z wierząc, że jęk mój usłyszysz?

 

Te przyjścia i odejścia, gdy czytam od siebie,

ze źrenic pożółkłych łza upływa, gdy piszę,

jak gdybym tylko szeptał, ciągle ciszej,

bo do nikogo już nie piszę ,tylko do siebie,

a cienie jesienne otulają mnie i czas

znów się zatrzymał, wskazówka zamilkła.

[c] 2006 piotr GŁOWACKI.