|
*** karolina łopatyńska Krople wody Jak diamenty lśnią Na nagich ramionach Drzew. Noc Płacze czernią Skrzydeł anioła.
Latarnia- Łysa śpiewaczka W deszczowej operze Gra listopadową melodię Na pięciolinii wiatru.
*** karolina łopatyńska Chciała Umrzeć jak rzymski bóg- W marmurowej wannie Utrwalić mit Wiecznej młodości. Oddać ciało Makom I niebu Odbijającemu ziemię. A one wiodły ją Do świątyni, Układały się Pod stopami W krwawy dywan I szatę na ramionach- Całun pachnący Latem. Całopalna ofiara Na ołtarzu śmierci. PODRÓŻ
DO PIEKŁA Pociąg Donikąd- za oknem Noc ciemna Od huku bomb I krzyku.
Nie ma miłości.
W przedziale Ludzie którzy mogliby Być kochankami, Ale nie teraz, Nie w tym życiu.
Nie ma miłości.
Mały chłopiec Gra na skrzypcach Bałkańską melodię, Zaspany konduktor Sprawdza bilety Do piekła, Do którego oni Nigdy nie dojadą.
W przedziale Ona czyta książkę I zdjęcie martwego kochanka Wysuwa się spomiędzy kart Jak róża rozerwana kulami.
On- nad butelką wódki Topi smutek po zamordowanym przyjacielu.
Stał po drugiej stronie barykady.
Palący Smak alkoholu Na chwilę łączy Oboje.
Jego Dłoń na jej ciele, Piersiach Drgających rozpaczą.
Spojrzenie W oczy bez głębszej Treści.
Za chwilę granat Rozerwie ich ciała, Szary kolor piekła Spowije wszystko.
Strzaskane Skrzypce nie zagrają Kolejnego aktu.
*** karolina łopatyńska Kiedy Znaleziono cię nagą W wannie Z zastygłą w żyle Strzykawką Gdzie wtedy byłaś?
Czy Spacerowałaś Po niebieskich łąkach Zasłuchana w śpiew Fałszywych bogów I aniołów, Które przyniosły ci śmierć Pachnącą makami.
Gdzie Wtedy byłaś- Owinięta w całun ciszy; Źdźbła błękitnych traw Wplotły się w twoje włosy, Zmieniły się w czerwone Płatki kwiatów- Zastygłe krople krwi…
MATKA Z OBOZU ŚMIERCI karolina łopatyńska Słońce Zawisło nisko- na drutach Rozśpiewanych elektryczną Melodią śmierci.
Przebite Broczyło krwią żydowskiego niemowlęcia.
Ciężki niemiecki but Zgniótł jego krtań, Nim zdążyło wydac pierwszy krzyk Rozpaczy lub nadziei.
Co czuła matka?
Usta napiętnowane wystrzałem- Zaciśnięte w ostatnim niemym krzyku. Łysa głowa eksplodująca mózgiem.
Płomienie buchające z ciała.
Dusza wzlatująca jaskółką Ponad budką strażnika.
Wolność. |