 |
Z
MONOLOGU DO POTŁUCZONEGO LUSTRA-INTROINTYMNOŚĆ
piotr
'pio' głowacki
I zechce mieć nadzieję jakąkolwiek,
że za horyzontem zapatrzenia
spotkamy się normalniej kiedyś,
bo stanie się pełny człowiek.
Z tych części rozrzuconych całość
przecież wypada złożyć nim odbiję
pokrzywiony bardziej niż zawsze
obraz z pogranicza. Z tych części,
Które złoży ,tak sobie, z urywków myśli,
czy wspomnień i zasłyszanych, małych
historii, niby o tym niczym, roztoczy wzrok
amfiteatrem w mnogich możliwościach, jak
Nigdy z introspekcją w kieszeni, pełen
sprzecznych emocji, z zachwytem i pogardą,
na samej granicy skrajności, odetchnie z ulgą
i z chwili pomiędzy przemyśleniami, powie sobie,
że to nie nie jestem ja, choć w potłuczonym
lustrze, nic już przecież nie rozpoznam.

Z NIEBYTU CZYJĄŚ NADZIEJĄ
piotr 'pio' głowacki
A oto historia o tym co złe. Tej
pięknej jesieni, w ciemności na
ślepym odludziu, robię wrażenie
jak piorun na czarnym niebie.
Zbyt zwyczajnie nie chodzi się
spać bez modlitwy i w butach
do cudzego łożka, mowiąc językami
aniołów, wystrzegam się wrogów.
Z tej nagości co świateł nie
powinna ujrzeć, ani nawet wyjść
poza żar oczu w tym cieniu, odbija
wszelkie przeciwności losu tutaj,
aby w pierwszej godzinie nie być
też wcale jego ostatnią godziną.
(quest D.)

[c]
2006 piotr GŁOWACKI. |