|
CZUŁE
KLEPANIE PO DUPIE błażej
j.klajza
zdanie swoje ma zdania swego nie ma
egzema w środkowym palcu
wydęta warga bo była dolna (zdolna do niczego)
wypowiedzenia tego śmego i owego barachła
co i tak nikt ludzki nie zrozumi chłopo-polityka
bo chłop ze wsi wyjdzie
a wieś z chłopa nie
ot wielkie przyrodzenie męża stanu niskiego
co prawne prawu
co sprawiedliwe sprawiedliwości
a ty na pańskiej łasce z ręką w nocniku
choć nie jesteś bydlaczku fanem pissingu

HD
5,1 błażej j.klajza
każda rybka może być złota - wystarczy w panierce obtoczyć
trzy życzenia jak tania prowokacja w połowie ciepłej jesieni
miałem o szarościach wspomnieć o odcieniach bledszych
i nieco więcej nasyconych - a tu proszę - w rozdzielczości
high definition monochromatyczność nasycona sepią
płynę w zgiełku dolby digital - pięć jeden w tłumie
nieokreślonych tonów chciałem napisać o samotności
nie wyszło
tak bardzo tęsknię za szeptem winylu

WSZYSCY
NIEOBECNI błażej
j.klajza
"Nie idź przede mną, bo może
za tobą nie pójdę.
Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi.
Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem."
Albert Camus
wiem co mówię bo przypadkowo zostałem matką
spadam do kanału wydając głośne okrzyki skrzydłami
parę okruszków chleba kilka kropel głośnego krakania
zmielonego własnymi zębami z tej papki na balustradzie
poglądowe są lekcje latania żeby móc z nią porozmawiać
jakby chciało się przypomnieć odległość lądowania na stole
ze zdwojoną siłą infekcji że skazuje się na śmierć
przez znieczulenie z wielką bezsilnością i pustką
nie ma we wszechświecie niczego - umierała całą dobę
co mogłoby się równać z odchodzącym życiem
o ile to możliwe poczekaj do rana usiądź pomyśl
porozmawiaj ze sobą trwaj w ciszy bądź ciszą
stała się tylko jasną plamką na horyzoncie szpitala
pędząc w tym samym kierunku co poprzednio
może ktoś z was ją pamięta tak na górze jak i na dole
co za nami co przed nami upośledzeni w dopiero

ALGORYTM
ŚRODKA błażej j.klajza
mimowolnie
mimochodem zaczynaliśmy od zera
na dziewiczym szlaku wibracji zdumionych stanów
upojenia ogromne pudło rezonansowe pod pokrywą liści
przesączającym światłem ukrywa niejedną tajemnicę
sięgaliśmy do przyczyn pozostawiając skutki w szałasie
z magicznych pieśni tkać wątłe dusze wiatrem słuchając
arii złocistych girland blaskiem klejnotów lśniących
czas czuwa czas doświadcza przejmij rolę katharsis
odbierzmy żądło biedakowi spojrzeniem spod korony

DOKONANIE
OSTATECZNEGO WYBORU błażej
j.klajza
na każdym z nich kalendarze w jednej kopercie
bez znaczka dowolnej liczby posiekanych lic
z wielkim przymrużeniem oka dopełnienie kandydata
według długości alfabetu z powodów które nigdy nie staną się jasne
relacja pierwsza jestem będę byłem okiem
w ograniczonej pitagorasem przestrzeni
słowo ciałem się stało choć musi być krótsze niż
sześć liter znaki interpunkcyjne wolno stawiać bez ograniczeń
czarny czerwony żółty człowiek którego nie ma
jeździ cicho choć w połowie rozrywa uszy
wiersz a on w nim tyra nie narzeka na brak powodów
do narzekania wylatuje z breloków ubity bez miksera dookoła niczego
relacji drugiej nie będzie nie wytoczę dział z kapelusza
za stary na wielką pardubicką niczym talia bez waletów
w marynarce przy klawiaturze aktualny posiadacz strun
należę do znanego układu i w kółko robię to samo udomowiony lód
ten to umie spławiać

[c]
2006 błażej J.KLAJZA |