JAKBY JEJ NIE BYŁO rafał kasprzyk
Dzieciom z Załcza
oraz
wszystkim Miłośnikom Pana Boga


pytasz mnie o miłość
cóż ja mogę rzec
przecież tyle
o niej piszą
ona chowa się ciągle
w prostocie 
czasami zbyt prostej
że aż nie do znalezienia 

w sznurowadle które 
które śmieje sie do ciebie
krzywizną kokardy
w futerale 
miejskiego barda
otwartego na miłość
na oścież 

pytasz mnie o miłość
odpowiem-
kiedy jest
to tak jakby jej 
nie było


WARIATEM BĘDĄC 
rafał kasprzyk
miasto
stoję obok
z boku wszystko
wygląda lepiej

samotny gitarzysta
gra pieśń samotności
siedząc w kącie
niczym uczeń
za karę

marzenia zamknięte
w ulicznym teatrze
mówiącym o miłości
człowieka do człowieka

nawet mim
zastygł w bezruchu
czekając na gest przechodnia
który pozwoli mu przeżyć

trwam obok
w niszach kamienic
by patrzeć na wszystko
inaczej...
a mówią że to ja
jestem-
wariatem


ZIELONE LATAWCE 
rafał kasprzyk
w biegu sklejane
myśli 
marzenie 
pokryte kurzem 
wyblakły 
fotografie nadziei 
na ścianie 
niewypowiedziane słowa 
i miłość 
wyrażona zachwianiem równowagi 

a ja 
chciałem tylko 
puszczać z tobą 
zielone latawce 
by zaczerpnąć nimi 
koloru nieba... 

dziś 
nadal puszczam 
zielone latawce 
by w ciszy istnienia 
złapać 
oddech wieczności... 

jutro też 
będę brodził 
po rosie 
na zielonej łące 
choc bez ciebie 
ale 
z zielonym latawcem 
którego ty nigdy 
nie lubiłeś- TATO 


UTOPIONY W HERBACIE 
rafał kasprzyk
powoli
popijam herbatę
słodsza niż zwykle
bo posłodzona zwycięstwem
nad strachem
który w niej 
ugotowałem
rozpuścił się w niej
uleciał na zawsze...
powoli
popijam herbatę
słodsza niż zwykle
bo posłodzona zwycięstwem
nad strachem
który w niej 
utopiłem...
powoli 
dopiłem herbatę
i tylko zamknąć zdążyłem
Twój uśmiech
w mych dłoniach 
zmartwionych
bo Ty odeszłaś
razem z tym strachem

 

{c} 2007 rafał KASPRZYK