KTOŚ POZWOLIŁ ELISABETH SIĘ ZAKOCHAĆ

regina misztela


Pejzaże źródeł w mojej osobistej mozaice są jak
wędrówki po ciele, pęczniejące wizje oddalone
od drzwi, które otworzyliśmy wspólnie.


Pozwoliłeś starej Elisabeth zajrzeć do środka,
a przecież uprzedzały ciebie demony,
że pewne miejsca są jak zaćmy świętości,
z pękniętą siecią dotyku, wrażliwe na chód
palców. I zostały tam ślady koronek czułości
na podbrzuszu. Lizzie, już jako małe
dziecko była ciekawa, rozwijała swoje
zdolności, nawiedzając dwa w jednym zawarte
światy. Opowiadała o małych ludziach,
którzy zamieszkują jej planetę : że jej dom
to hipnoza rodziny, w którym wszyscy budują
labirynt do nieba. A tym, którym się zwierzała
kiwali ze zrozumieniem głowami i pamiętaj
mówili : Że kiedyś każdy się dowie, ile w tobie
umarło dowodów na coś większego niż wiara.
A ty pozwoliłeś starej Elisabeth zajrzeć do środka,
a przecież uprzedzały cię demony. 

Śpij teraz malutka w wannie po wieki, 
z dłońmi głęboko zanurzonymi na dnie. 
Jeszcze została ci druga strona wody.


OLIWKI I CYTRUSY
regina misztela
Może musimy się pospieszyć, nasze rozmowy ciągle
wyprzedzają nas tylko o kilka historii, z naoliwioną sekwencją
rozwiązań. Ślizgają się zagubione po przestrzeni, 
wszędzie małe ślady palców, pominięte tropy zebrane
w jeden tylko cios z nieba, nam znany. 
Rulony papieru śmieją się zza muzealnych
szkieł, a panowie w ogródkach mocno trzymają się za
kołnierze ze złości. 

Może pomylili kierunek modlity i chcieliby
to naprawić, zapuszczają coraz to większe korzenie
w świecie i geny, koniecznie nowsze i lepsze
jak egipskie wieko na wieki zamknięte 
pokolenie. 

Może zabrakło wyobraźni, milczącej jak apokalipsa.


ELISABETH POWRACA
regina misztela
Elizabeth jest jak pustka, która krąży po domach, 
rozbija się o dźwięk sztućców składanych ze stołu. 
Jest mistrzynią dobrego smaku, wybiera zawsze 
najlepsze okazje : a to raz przyszła nawet do mnie 
w odwiedziny, przyniosła ze sobą ziarnka maku 
i powiedziała : licz. 

A jeszcze kiedyś spotkałam ją na ulicy, 
jak potrącała przechodniów, mała i zgrabna 
Elizabeth narobiła w mieście hałasu, 
krzycząc i wymachując dłońmi, a przecież 
każdy widział i słyszał te właśnie dłonie. 

Elizabeth niekiedy umiera, wtedy, żeby 
nie było jej przykro liczę jedno ziarnko maku 
i zawsze się gubię.

 

{c} 2007 regina MISZTELA