|
|
PARTY
UCZUĆ female
Jest jakiś błękit nieba
jak ktoś kogo można kochać
bezgranicznie tuląc w mroźny
poranek uciekając w bezpieczne
rejony kobiecości.
W zasadzie to jest pełna kontrastów.
Zjawiskowo modeluje wyobraźnię,
przyciągając i odpychając.
Pozostawiając margines bezpieczeństwa
tak aby nie zakłóć bądź nie zmiażdżyć
swoją powściągliwością.
Lecz te piękno trwa i emanuje.
Powoduje bezsenność i szybsze tętno.
Jeden, dwa, trzy dni - to cała wieczność.
Bez dotyku, widoku i tych nieświadomych
uników.
Gdy coś pochłania bezgranicznie,
Logiczniej byłoby to zostawić,
odepchnąć i zniszczyć,
tak aby nigdy nie bolało.
Bo ten stan pochłania zbyt dużo energii,
kradnąc cząstkę godności.
Tylko te szybkie ruchy.
Kiwanie na boki ...
Oraz subtelny dźwięk jej głosu
świdruje w głowie, mocując się ze mną.
Te uczucie niech trwa wiecznie
i niech nie przestaje pulsować.
Nie oprę się jej urokowi.
03.03.2008 Elbląg

DROGA DO NIKĄD female
Podróż w ramiona
była spotęgowana kroplami deszczu,
które leniwie lecz skutecznie
roztopiły irracjonalne wspomnienia.
To nie zniknie,
to nie przestanie gładzić.
Jest jak zakręt znieruchomienia.
Kochasz zabierając resztkę,
odrzucasz masz wolność.
Iluzja, a może żaluzja?
Prościej się zasłonić i odpaść.
Nic nie widzę i nie odczuwam.
Wolę jednak czuć te roztargnienie.
Ucieczka od rzeczywistości,
Zawsze kosztuje, zbyt wiele.
Każda sekunda, ostatnie momenty.
Gdy dłoń się cofa, wycofuje się.
Tańczę – to boli.
Ból zawsze prezentował rozkosz
Dla duszy.
08.03.2008 Elbląg

WARSZTAT female
Czas nie odgrywa większej roli
gdy wpatrzony obłędnie
odnajduję coś więcej.
Nie ma w tym zbytniej
przesady gdy wspomnę, o tych
iskierkach, które kreują
ostatnią pełnię,
była cudowna
i kierowała palcem na północ
Ona wie czego pragnę
Wie również, że z powodu
braku zrozumienia,
Odczuwam smutek.
Lecz to musi boleć
Wtedy każdy czuje
że kiełkuje.
Schodzi po schodach
dotyka mnie myślami
czuję że się troszczy
Labirynty wspomnień
dotyka przez rękawiczkę
nie dotyka ustami,
moich ust lecz
mija je wzrokiem.
To samo, znowu od nowa.
Dotykam i odchodzę.
Ona odchodzi ja chce zostać.
Ona wie, że idę.
Wracam i znowu patrzę,
na pustkę.
19.02.2008 Elbląg

PIES JAK KOT female
Godzina bogów
a jej ciągle nie ma.
mówię do drzewa
a one ciągle milczy.
wiatr leniwie podnosi
gałęzie
unosi je do góry
i mocuje się z nimi.
Spadające liście
to drogowskazy
labirynty
podnosząc jeden
otoczyły mnie kropelki
które nigdy się
ze mną nie bawią.
To co zawsze dotyka
staje się tylko
uczuciem, które inicjuje
mnie wewnętrznie.
Ten stan jest jak
prawa fizyki
Spadnę.
Nie oprę się
uczuciu zniewolenia.
14.02.2008 Elbląg

{c}2009
female
|