WSZYSTKO MA SWÓJ CZAS  błażej j.klajza
gdyby bogowie chodzili po ziemi 
stałbym się ekspertem z każdej dziedziny
i niezależnie od kształtu 
pospieszył tam pochylony dużo bliżej niż obecnie 
żeby obejrzeć co nie ma prawa istnieć

gdybyśmy spotkali się na firmamencie 
przyspieszonych ruchów okrężnych i promieniem 
spalać zaczęli przesiąkniętych pychą
w zderzeniu ognia i wody w zamyśle 
pokryty zieloną patyną ostatnich wtajemniczonych
ich tęsknota - moja nadzieja i przestroga 
niepodzielność losów w ofierze 
na ołtarzu nieba


PERSPEKTYWA PRZEŻYWANIA
błażej j.klajza
na poziomie genów i kwantów
grają w kości niezliczone absoluty
dlatego słowa czasem zgrzytają wątłym istotom 
w kolejnych metamorfozach
jak zbieracze cnót - bo nie mamy żadnej
za ziarno panu jesteśmy wdzięczni

spoza materii niezrozumiałej - pięć zmysłów 
pięć smaków - funkcjonujemy na ziemskim padole 
w drodze ku zadowoleniu z pełnej michy
jak kosmiczny Odys szukamy ścieżki 
na pierwszej lepszej skale by zacząć powoli przemijać 


miłość nie istnieje w uniwersalnym "rzeczywiście"
przekracza możliwości sensu i znaczenia
choć chciałoby się do niej bardziej poprzytulać ...

 

BLITZKRIEG błażej j.klajza
po tej drodze ryzykownych powodów
wędruje do bólu nieomylne ludzkie istnienie 
rozwiązując węzły gordyjskie
wszystkich poziomów izolacji 

nie zwraca uwagi na obcych
nie patrzy - widzi wewnątrz
z bardziej brutalną oliwną gałązką
kosmicznej świadomości na śmierć zadeptuje
ostatni bastion zdrowego rozsądku


EFEMERYZM
błażej j.klajza
gdy serce tęskni za prostotą wymyślam nowe światy
z tysiącem podobnych ścieżek - sam już nie wiem którą podążać
próbuję ratować zamkniętą w butelce tożsamość - zwłaszcza teraz
gdy w sieci rozproszony czuję się jednym z nic nieznaczących bitów

ta moja karma jakkolwiek ją nazwać sprowadza się 
do okładania wierzbowymi gałązkami po zakrwawionych plecach
na których jeszcze wczoraj diabeł grał z bogiem w pokera

a gdy dopadnie mnie rak prostaty wykrzyczę w twarz bluźnierczo
życie jest piękne !...

jeśli cię na nie stać



APOGEUM BOGA SŁOŃCA
błażej j.klajza
myślę że niedocenianie tego faktu to przyczyna nieporozumień
zafascynowani pięknem białego światła staczamy się w wiry
cienia jak w fatalną pomyłkę rozszczepienia barw ze swojego życia
płciowej czystości - naprawdę niewiele nas różni od małp

absolutna doskonałość przepełniona bezgraniczną miłością 
do nienawiści zapisana cyfrowo na dysku bywa uciążliwa
niemożliwość dokonania choćby drobnych korekt - prawdę mówiąc 
odsuwa na drugi plan główny monolog bohatera pozytywnego 
łatwiej o harmonię przeciwieństw niż niezwykłe doświadczenie 

zatem abstynencja seksualna powinna czym prędzej iść do lamusa
a nie ciągle udawać że nawiązuje połączenie z kosmosem 
gdy wszystkie chemiczne przemiany skupiają się w coraz gęstszej siatce 
czarnych plam medytowanie z otwartymi oczami nie zarejestruje 
zasadniczych zmian - nie myląc miłości z pożądaniem 

nie da się przewidzieć znaków dostępnych na wyciągnięcie dłoni 
dla każdego są inne - boskie tryby nie zawsze działają na korzyść

 

{c}2009 błażej j.KLAJZA