CZERWONY KLASZTOR  zbigniew barteczka
motyle już nie siadają na słonecznikach van Gogha
perspektywa przycięta opiłkami snu klasztornej bramy

do której kołacze strudzony drogą pielgrzym cisza
kołatki pokory patchworki odmawianych pacierzy

kadzideł wonne strumienie rozświetlają okolice
a zioła medytują w przydomowym ogródku


NIEZNANY
  zbigniew barteczka
przechodzi obok mnie nieznany człowiek
w przywiązanym tobołku sprasowane setki
metalowych puszek odmierza upływający czas

przechodzi obok mnie nieznany człowiek
mętnym wzrokiem rozpoznaje okolice
życie jak węzeł gordyjski ciągnie w dół

przechodzi obok mnie nieznany człowiek
gdzieś na wietrze suszą się proporce marzeń
o choćby skrawku cienia prawdziwego domu


SMS
  zbigniew barteczka
nie słyszę ciebie a noc wydaje się zbyt krótka
w sieni porozrzucane zaklęte słowa w ulotkach
poranne mgły wiją się wśród parkowych alejek

bezsenność wymyka się niepostrzeżenie na ulicach
strącone krople deszczu zataczają kręgi strachu
odrywa się od kokonu kolejny pusty pergamin dnia

nadal nie słyszę ciebie chociaż wiem że sms doszedł
wystukuję pospiesznie kolejną wiadomość i wysyłam
na ekranie mignął szybko komunikat bateria rozładowana

 

{c}2009 zbigniew BARTECZKA