BYŁO, KIEDYŚ
  plezantrop
dzisiaj z radio ostatnie tango w paryżu poczułem
zapach twoich sukienek 
sekwany 
złuszczony szmer platanów
pod niegdysiejsze, miła, dwa łyki calvadosu
salute za nas których nie ma

opisać niemożliwe: pokusić się o podotykanie
palcami wspomnień twoich piersi 
przeczesać włosy myślą jak
stoisz w oknie gryząc gwiazdę ciastko z jabłkiem nucisz
chancone d'amour rata rata ra
nic sobie nie robiąc z kominiarza widzi cię nago
machasz ręką : to jest paryż, merde!
za parę franków szczęścia
szczęście

z podartych wydarzeń wyklejałem codzienny collage świata
dla wietnamskiej dziwki piętro wyżej odwdzięczała się
wieprzową pieczenią 
samotna margerytka w butelce i cudzykot na parapecie
entourage spokoju
było kiedyś...

wieczorem pójdziemy nad sekwanę to będzie nasze ostatnie
tango w paryżu snów i wnukom powiemy kiedyś:
było kiedyś...

11.11.2006


FAJNIE JEST
  plezantrop
W szpitalu naszym fajnie jest!
Choć kilku naszych poszło stąd.
Azymut nóg wyznacza kres,
Teraz ich szarpią Bóg i Bies.
Dogmatów czuję swąd.

Za oknem w parku drzewa pień,
Jak z dziecka snów pokraka wraża,
Na sufit nocą rzuca cień,
Z nocy przeciąga go na dzień,
I wszystkich nas przeraża...

W szpitalu naszym fajnie jest!
Czas się zatrzymał i nie płynie.
Liczy się tylko twardy gest,
I żadnych łez, jebał je pies!
Kto przeżył, ten nie zginie!

Możemy w karty rżnąć i pić,
I pielęgniarkę zerżnąć fest!
Będziemy tak do końca tkwić,
Póki wibruje krzywej nić,
I nie za bardzo płaska jest.

W szpitalu naszym fajnie jest!
Choć co dzień kumple idą stąd.
Azymut nóg wyznaczył kres,
A niech się szarpią Bóg i Bies,
To przecież tak daleko stąd!

(Maestro, forte!
Bezwzględnie forte mi na tym fortepianie!
Niech się posypią tynki!) 


JESIEŃ Z TOPOREM
  plezantrop
pod złocistym jaworem, 
stoi jesień z to-po-rem...

zrąbie karki dziewannom, 
liście osypią się manną
w kopcach liści zbutwiałych,
pełno żuków zuchwałych

a chryzantem las,
wyrośnie na czas


JAKOŚ TO BĘDZIE...
  plezantrop
Jesienna Piosenka
Dla Miłej i Bardzo Małej Pani


Pani mi pisze w swoim nader nostalgicznym wierszu,
Że gryząc jabłko, jak paluszki, Pani tę świadomość ma,
"Będąc ostatnią z korowodu - jednak będę pierwszą"
Przyznam zdumiony, że koncepcja Pani nie jest zła...

A u mnie, proszę Pani, w sercu, owa słynna, polska jesień...
I choć cudownie krzepi łyk herbaty z malinową wódką,
Szary październik mnie zasmuca, bo przepiłem złoty wrzesień
I tej jesieni, proszę Pani, teraz jakoś mi przykrótko...

Wpadnę do Pani na chwileczkę małą, lub na strasznie stałe,
Po co obliczać mamy swoje szanse na współżycie?
Kupimy sobie myszkę albo w ciapki cztery koty małe,
Chociaż poeci w kapciach się nie mają znakomicie.

A co nam - kapcie? Co nam koty, myszy, ludzie?
Wiem, tym Sztajnbekiem rozjechałem Pani duszę prozaicznie...
Jakoś to będzie, a jak wpadnie do nas Mister Grudzień
To na Sylwestra z Panią będę słaniać się - lirycznie

Nie wiem, czy warto, ale zróbmy sobie taką próbę małą,
Jak nie zrobimy, to premiera może nam nie wypaść schludnie
Ja Pani oddam całe serce, Pani - wręczy siebie całą
Jakoś to będzie, jakoś będzie... Pewnie będzie cudnie!

:)


ZMĘCZENIE
  plezantrop
jestem zmęczeniem 
zasychanie w gardle kiedy patrzę na drzewa
podnoszenie stóp odwracanie drewnianego torsu
przed wejściem na jezdnię
zwyczajne stanie spanie czuwanie wstawanie
jestem zmęczeniem o niezdefiniowanym
centrum z którego płyną obezwładniające komendy
żeby tak móc
houston, mam problem...

nie mam 
jestem czystym zmęczeniem nieetiologicznym
oczywiście wszystko na: depresję jesienną
czyjąś śmierć cierpienie kogoś mi bliskiego albo
po prostu - tak to już jest na jesieni, psze pana...
a przecież mogę położyć głowę na piasku majorki

mogę tak wiele niczego i po nic
że w człowieku rozrasta duma 
jak rak nieskończonych możliwości
patrzajta no tylko, jaki ze mnie chwat!

kiedy tyka zegar
tykam go i ja
gdzie ci się śpieszy do cholery?
ja muszę poczekać na późne pomidory
wędrówki sapiących jeży
i wysypywanie się ziaren słoneczników: szelestne...
van gogh? chyba tak

dwie dojmujące sprawy: życie i nieżycie
nieżycie doskwiera /jak sądzę/ nieco mniej
a życie ma kilka paskudnych aksjomatów:
zmęczenie materiału
materiał na śmierć
śmierć
durer? chyba tak

żeby tak móc
houston, mam problem...

 

{c}2009 plezantrop