PRZYPADKIEM
  błażej j.klajza
D.K. & K.K.

przypadkiem się zaczytałem Ketzerem
przypadkiem bo przypadki chodzą po ludziach
nie jak nieszczęścia - parami
ale od tyłu znienacka 
i tak już zostają nie dłużej niż na jakiś czas 
nie ten konkretny - liczony długością czytania 
a ten niemierzalny jak niemierzalne są wersy
Kotei przypadkiem odkrytego - sprowadzającego co rusz do parteru
od the do boga - jakieś misterium słów
przed którymi nie da się nie klęczeć 

"nie potrafię wprost uwierzyć
jak mogłem na to nie wpaść" 
jak mogłem być 
byłem lewostronnym ruchem 
byłem namiastką harakiri
byłem sentymentalną muzyką 
obrazoburczym hochsztaplerem myśli 
jak wspomniałem od the do boga
tego co nie zachwycił się Berlinem 
i tego co głośno krzyczał spierdalaj 

aż wreszcie ujrzałem
szaroniebieskość krokodylarni
we włosach Salvadora Dali'ego


EPILOG
  błażej j.klajza
w takie dni jak ten zwyczajnie bywam
przeskakując z wieżowca na wieżowiec 
tocząc swój kamień pod górę 
rozdając ogień 
być może

toksyczny aspołeczny 
wredny chamski gnojek zajebał komórę z lewej kieszeni
bo po prawicy wizytówka Boga
zadziałała niczym sól na potępioną duszę

duszę się przez te dusze 
tusz musze wziąć 
katusze 

w takie dni jak ten zwyczajnie 
zwyczajnie bywam 
na herbatce u cioci Wisi 
gdzie nad przykrytym serwetką telewizorem
łeb łosia wisi 
a może jelenia 
nie wujka Staszka 
ale o tym wie tylko siostra cioci
Stenia

scena ostatnia 
nieprzydatna kurtyna opada
grudami ziemi 
na wieki
na wieko
być może


SÓL SEIGNETTE'A
  błażej j.klajza
mówisz że mam manię prześladowczą 
a ja tylko podważam twoje teorie spiskowe 
te wymyślane podczas kąpieli
i te najintymniejsze zrodzone na niedzielnej mszy

mówisz że ze mnie straszny prostak
a ja tylko ewoluuję w stronę niedorzeczności 
tej zakrytej codziennym przyzwoleniem
i tej wolnej niczym absurd w którym przyszło żyć 

jak dwa bieguny 
wzajemnie się odpychamy

 

{c}2009 błażej j. KLAJZA