***  szymon wiejkowski

Miłości muślin ze śliną zmieszany
Gasi na świecy uczucia płomień
Ten prawdy obraz fałszem zatruty
Ten kłamstwa nalot rdzy barwą kochankę pokrywa
Nadziei pragnienie słowem modlitwy śpiewa
Szuka słowa spowiedzi
Z serca czerwieni sam czerw wychodzi
Demona twarzą oczy przygniata
Językiem z czoła krople udręki wyciera
Zębów uściskiem oddech zabiera
W ciepłym posłaniu duszyczkę składa
Buntu wrzask niespełnionych nadziei
Pod kołdry wiekiem na wieczność ucisza

 

***  szymon wiejkowski
W pustym pokoju
Pokuj zanika
Agresja ściany rozpycha
Strachu dreszczem targana skóra
Piszczy szaleństwo w uszu jaskiniach
Samotności Obłąkanie Blaskiem Wybucha
Mózgu ścierwo na ścianie przysycha
W czerwieni zmierzchu z głębin wypływa poczwara czarna
Z podłogi wyrasta łożyska łodyga
Na niej owoce goryczy smaku
Oko odpada
W pyle dywanu blisko się chowa
Źrenicy koło w Owal rozciągłe prawdę wypacza
Rzeczywistości pokarmu szuka
Pokarm jest już kwasem przeżarty
Pokarmu wcale niepodobien
Rakiem zatruwa
Gdzie jest członków początek a kończyn koniec?
Gdzie serca arytmia w pieśni życia fałszująca?
Gdzie ukryłeś Panie ten piękny porządek?


***  szymon wiejkowski
Taniec żyletki po żyły trasie
Smutek z serca powoli wypływa
Kostucha kosą przecina zamkniętych oczu zszyte powieki
Spojrzeń pustych oczu pustynia
Żar Żalu wypala oczu powierzchnię
Oaza łez już dawno wysechła
Wędrowiec już nie zaspokoi pragnienia
W pustyni piach twarzą upadnie
Próżności wicher piachem zakryje
Opadnie na zawsze trumienne wieko


***  szymon wiejkowski
W łez wirze wirując opadam na dno
Targany wstrząsów nawrotem, abazji padam ofiarą
Pogranżam się w pustki wnętrznościach
Istnienia szukam nadziei
Sens życia głęboko ukryty
W zwierciadeł własnych odbiciach
Tkwi gdzieś tam na końcu
Marny obraz rozmyty
Raczej już nie dostrzegalny
Wiara zawisła na drzewie
Nadzieja spoczęła w glebie
Ciała marna materia
Rozdarta ostateczności pazurem
Bezkształtem trupa przeraża


TOPIELCA DUSZY GŁĘBINA 
szymon wiejkowski
Na dnie sumienia bezkresie spoczywa topielca dusza!
Targana umysłu reakcją nad bezmiaru wszechświata ucieczką!
Zamknięta w kajdanach bólu wzdycha za sensem miłości!
To gorycz nigdy się niekończąca bezmiarem jęku tęsknieniem!
To spowiedź nigdy się niekończąca!
Nieznana Omegi współczucia!
Zamknięty w sześcianie trumny schemacie!
Nieznana zbawienia odczucia!
Ten kto wiecznie gnieciony w ludzkich umysłu okowach!
Wszechświat nie pojmowalny jedyna ucieczki droga!
W wiecznej ucieczce się zatapiając!
W bezmiarze pustki głębinie!
W mroku pogranrza się coraz bardziej topielca ratunku nadzieja!
Topi się po raz dziesiąty tracąc oddechu czucie!
Tak spełnia się przepowiednia zapisywana w duchu poczęciu!
Niesprawiedliwości zwycięstwem na mogiły kamieniu pisząc!
Ta krew niezapomniana przypomni zbrodni okrzyki!

 

{c}2009 szymon WIEJKOWSKI